Koss próbował coś wyjaśnić, lecz nie musiał. To była moja wina, więc to ja za to odpowiadałam.
- Proszę pana, przepraszamy za całe zajście. Nie chcieliśmy się spóźnić na zajęcia, bo nauka jest dla nas ważna... -spuściłam głowę, bo trochę skłamałam.
-Dość, dziś wam odpuszczę. Ale jeśli raz jeszcze przyłapię was na czymś takim, to... - spojrzał groźnie i odszedł.
- Chyba masz dar przekonywania... - powiedział Koss.
- Takie tam... - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy dalej. Chłopak wyprzedził mnie i otworzył drzwi. Ja chciałam to zrobić, ale wyprzedził mnie. Ale skoro chciał, to nie będę mu tego psuła. Rozeszliśmy się do swoich klas.
- To po lekcjach! - pożegnałam się z nim i poszłam do siebie.
- Proszę pana, przepraszamy za całe zajście. Nie chcieliśmy się spóźnić na zajęcia, bo nauka jest dla nas ważna... -spuściłam głowę, bo trochę skłamałam.
-Dość, dziś wam odpuszczę. Ale jeśli raz jeszcze przyłapię was na czymś takim, to... - spojrzał groźnie i odszedł.
- Chyba masz dar przekonywania... - powiedział Koss.
- Takie tam... - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy dalej. Chłopak wyprzedził mnie i otworzył drzwi. Ja chciałam to zrobić, ale wyprzedził mnie. Ale skoro chciał, to nie będę mu tego psuła. Rozeszliśmy się do swoich klas.
- To po lekcjach! - pożegnałam się z nim i poszłam do siebie.
<Koss?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz