Wizja zaskoczyła mnie, jak zawsze. Zobaczyłam ciemne pomieszczenie, w
odległym kącie stał stół z zapaloną lampką, a przy nim siedziało kilku
mężczyzn. Rozmawiali o czymś, zawzięcie gestykulując. Niestety nie
rozumiałam słów. Brzmiały dziwnie, z twardym i obcym akcentem. Nagle
moją uwagę przykuł niewielki cień blisko mnie. W mroku zalśniły małe
oczka. Drgnęłam. Szczur?! Taki DUŻY?!!! Nie, odetchnęłam, to tylko...
lis...? Tutaj? Wydawał się dziwnie znajomy... Niepewne kroki,
płochliwość i niezdecydowanie w oczach mieszały się z determinacją. Czy
to przypadkiem nie...? Wizja zniknęła. Wzięłam głębszy wdech, wdzięczna
za oparcie. Właściwie to o co się opierałam?
- Akinori...?! - wydarłam się zaskoczona i odskoczyłam w bok.
Przyjrzał mi się zdziwiony.
- W porządku? - Ginewra wydawała się zaniepokojona moim zachowaniem.
- Tak. - zarumieniłam się - Ginewro, czy potrafisz... - zaczęłam
niepewnie - Może to zabrzmieć dziwnie... Umiesz przyjmować postać
zwierzęcia? - wyrzuciłam jednym tchem.
<Ginewra? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz