Konoha uśmiechnęła się szeroko. Oderwała kawałek waty cukrowej i włożyła go do ust. Przez moment szli w ciszy, aż dziewczyna spojrzała na chłopaka i położyła uszy.
- Coś się stało? - zapytał i zmierzył Konohę wzrokiem.
- Masz coś - wyciągnęła rękę w jego stronę, a następnie palcem wskazującym wytarła mu podbródek z pozostałości po wacie. - Na brodzie - zaśmiała się, a chłopak skinął głową.
- Chcesz przejechać się czymś jeszcze? - zapytał i spojrzał na nią.
- Już chyba mam dosyć - mruknęła przeciagle niczym kotka. - Może przejdziemy się do parku? Odpoczniemy nieco od tego tłumu, pełno tu ludzi... - spojrzała na niego.Wyraźnie można było zauważyć, że jest z lekka zmęczona. Nawet ją czasem opuszcza energia.
- A wiesz gdzie jest?
- Powinien być dosyć blisko - podrapała się po głowie i złapała chłopaka za rękę. - Chodź! - pociągnęła go w stronę parku.
Dojście tam nie zajęło im zbyt dużo czasu. Po drodze dziewczyna zdołała pochłonąć watę, a lepki cukier osadził się na jej ustach. Konoha puściła jego rękę i pogładziła swoje długie, białe włosy.
- Nareszcie trochę spokoju - wycedził chłopak i usiadł na ławce, która stała obok w otoczeniu świeżych jeszcze, wiosennych krzewów.
Jednak Konohy nie zainteresowała ławka. Uwagę jej bystrych oczu przyciągnęła fontanna. Oblizała słodkie od cukru usta i uśmiechnęła się podejrzanie. Bez wątpienia można uznać, że ta dziewczyna jest z lekka narwana. Szybko ściągnęła sukienkę i opanowana swoim szaleństwem, uradowana wskoczyła do fontanny. Zimny strumień wody przyjemnie schłodził ją w ten upalny dzień. Zaśmiała się serdecznie i ukradkiem spojrzała na wyraźnie zdziwionego Mitsuko:
- Czemu się tak patrzysz? - puściła mu oko.
- Konoha... to nie basen - powiedział z lekka zażenowany.
<Mitsuko? Wybacz, że tak późno, ale nie mogłam usiaść do komputera ;_;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz