Do domu nie było daleko, a Aya ważyła tyle co piórko. Przy furtce zatrzymałem się i spojrzałem uważnie na dziewczynę.
- Postawię cię na ziemię. Nie mam wobec ciebie złych zamiarów,... a i w lodówce mam lody truskawkowe, tak jak obiecałem. - uśmiechnąłem się szeroko. - To postawisz mnie wreszcie?! - Jasne księżniczko... Auu! Za co?! - uszczypnęła mnie w ramię. - Nie mów do mnie księżniczko! - oburzyła się i stanęła na własnych nogach. Zaśmiałem się tylko. Nie czekając na mnie, otworzyła furtkę i sztywnym krokiem ruszyła w stronę drzwi. Pośpiesznie wyminąłem ją na schodach, grzebiąc w kieszeni w poszukiwaniu kluczy. Wreszcie otworzyłem zamek i drzwi stanęły otworem. - Zapraszam. - ukłoniłem się komicznie. Parsknęła tylko i dumnie wkroczyła do środka. Jednak już za progiem rozejrzała się niepewnie po skromnym umeblowaniu. No cóż, nie lubię otaczać się zbędnymi bibelotami. Zaprowadziłem ją do słonecznego salonu i usadziłem na sofie. - Zaraz podam deser, księżniczko. - mrugnąłem do niej. - Nie mów do mnie księżniczko, zboku! - wydarła się, jednak grzecznie pozostała na miejscu. Po krótkiej chwili wróciłem z lodami w pucharkach i aromatyczną kawą mrożoną. Przyjrzała się podejrzliwie deserowi postawionemu przed nosem na małym stole. - Smacznego. - rzuciłem, sadowiąc się wygodnie koło niej na sofie. <Aya? Bolało... -.-, Smacznego ^^ > |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz