sobota, 22 marca 2014

Od Leo CD Aya

- 19, a ty kapryśnico?
Skrzywiła się lekko.
- I oglądasz się za szesnastkami?
- Sama na mnie wlazłaś. - uśmiechnąłem się krzywo i poczochrałem jej włosy.
- Hej! Łapy przy sobie! - krzyknęła oburzona, odsuwając się o krok.
Wsadziłem ręce w kieszenie. Inni uczniowie omijali nas szerokim łukiem. Czy to dzięki reputacji tej dziewczyny, a może naszego małego przedstawienia? Miała trudny charakter. A niech tam...
- No, to może uczcimy chwilowe zawieszenie broni?
- O ile będziesz trzymał łapy przy sobie i nie nazywaj mnie kapryśnicą! - założyła ręce na piersi.
- Dobra. Lubisz krzyczeć. Znam dobre miejsce, gdzie będziesz mogła to robić do woli. - puściłem jej oko.
- Co to za miejsce? - spytała podejrzliwie.
- Zobaczysz.
Wyszliśmy z Akademii. Postanowiłem zaprowadzić ją do mojego "sanktuarium". Pół godziny później znaleźliśmy się poza miastem, blisko torów.
- Dokąd mnie prowadzisz? - zdawała się lekko podenerwowana.
- Już blisko. I chyba dopisze nam szczęście. Szybko. - złapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem pod mały wiadukt - Zaraz przejedzie pociąg. Zatkaj uszy!
Po chwili usłyszeliśmy turkot pociągu i okropny zgrzyt.
- Teraz!
- Co..?
- Krzycz!
Oboje darliśmy się wniebogłosy przez dobrą minutę.
- To było super! - krzyknęła uradowana.


< Aya ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz