środa, 19 marca 2014

Od Riki do Todoke

Wstałam zaspana z łóżka i spojrzałam na zegarek, który stał na małej szafce. „Już ta godzina?” pomyślałam sobie. Było pięć po siódmej. Jak zawsze ciężko było mi się pozbierać. Po drodze do łazienki zdążyłam zaliczyć glebę dwa razy. Nie wiem jak to robię. Przecież łazienkę mam naprzeciwko swojego pokoju. Weszłam do łazienki i zaczęłam czesać włosy nucąc pod nosem swoją ulubioną piosenkę. Po wizycie w łazience pobiegłam do kuchni, żeby uszykować sobie śniadanie. Wzięłam jabłko ze stołu i włożyłam je do torby, żebym miała coś do jedzenia jak będę chodzić po dworze. Z szafki, która wisiała nad umywalką wyjęłam miskę i płatki, które stały tuż obok. Skoczyłam w stronę lodówki, żeby wyjąć mleko. Z racji iż byłam nieco zaspana zamiast nalać mleko do miski lałam je obok.. No cóż na dzisiaj postanowiłam odpuścić sobie płatki. Ubrałam się i zarzuciłam torbę na ramię, po czym szybko wybiegłam z domu. Poszłam do sklepu, który znajdował się niedaleko mojego domu. Weszłam do sklepu i jak zawsze sprzedawczyni powitała mnie promiennym uśmiechem.
- Witaj Rika, co byś chciała? – Mówiła, uśmiechając się ciągle.
- No cóż. Zapomniałam wczoraj kupić sobie jakiegoś napoju na dzisiejszy dzień więc musiałam przyjść dzisiaj. – Odwzajemniłam jej uśmiech.
- A więc to tak. – Zaczęła drapać się po głowie. – To jaki napój byś chciała? – Oparła się o ladę.
- Hmm.. Może zwykłą cole. – Zabrałam picie z regału i postawiłam na ladzie na, której opierała się kasjerka.
Sprzedawczyni sprzedała mi produkt po czym mogłam ruszyć dalej. Po długiej wędrówce w końcu dotarłam do Akademii. Najpierw poszłam załatwić papiery do gabinetu dyrektora. Z racji, że to mój pierwszy dzień to zajęcia zaczynam dopiero jutro. Resztę dnia postanowiłam spędzić na dworze. Po wyjściu z gabinetu dyrektora kierowałam się w stronę parku. Gdy byłam na miejscu usiadłam sobie na ławce i wyjęłam jabłko z torby. Kiedy widziałam te wszystkie zakochane pary to myślałam, że zwymiotuję. Siedziałam na tej ławce dość długo, w parku zostało już mało osób, ze względu na to, że zaczynało się ściemniać. Nagle zobaczyłam, że w moją stronę idzie jakaś blondynka.. Moment.. To nie jest dziewczyna..
- Ym? Cześć? – Powiedziałam zdziwiona.
- Cześć. Mam pytanie. – Mruknął.
- Wal śmiało. – Warknęłam.
- Dlaczego siedzisz tutaj sama?
- Etto.. Nie potrzebuję przyjaciół. Życie wtedy wydaje się lepsze. – Uśmiechnęłam się i spojrzałam do góry na zachodzące słońce.
- Ech. Mogę się dosiąść? – Uśmiechnął się.
- Ni.. – Urwałam zdanie. – Ech.. Jasne. – Spojrzałam jak siada obok mnie. – Właściwie, to jak masz na imię.
- Todoke, ale wolę jak mówi mi się Tod.
- Więc, Tod. Jestem Rika! Miło mi Cię poznać. – Posłałam mu promienny uśmiech.

< Todoke? =^.^=>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz