Przez kolejne pół godziny chodziliśmy po szkole i zwiedzaliśmy każdy kąt.
- Najlepsze zostawiłam na koniec. - uśmiechnęła się tajemniczo.
Byliśmy na ostatnim piętrze przed drzwiami do...?
- Lubię tu czasem zaglądać.
Wyszliśmy na duży tras otoczony barierką. Wspaniały, górski widok zaparł mi dech w piersi.
- Tu jest... przepięknie... - westchnąłem cicho.
Shayen uśmiechnęła się delikatnie. Odniosłem dziwne wrażenie, że
pokazując to miejsce, odsłoniła przede mną kawałeczek wrażliwej duszy.
Podeszła do barierki i spojrzała na ośnieżone szyty górskie.
- Wiesz, - podszedłem do niej - jesteś jak ta góra. - wskazałem
najwyższą i najtrudniej dostępną - Udajesz twardą, a w środku ukrywasz
wspaniałe skarby.
Zarumieniła się.
- Nikt nigdy tak o mnie nie mówił. - wyszeptała - Ludzie nie zadają sobie trudu, żeby mnie poznać...
- Jeśli pozwolisz, chciałbym być pierwszy. - uśmiechnąłem się do niej ciepło.
Potrzebowała przyjaciół, tak samo jak ja...
<Shayen?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz