Puściłem dziewczynę i odsunąłem się z odrazą.
- Zjeżdżaj! - wrzasnąłem.
Pobiegła w stronę wyjścia z Akademii. Słyszałem jej śmiech. Miałem poważne wątpliwości co do jej stanu psychicznego. Może bidulka wychowywała się sama na ulicy? Wolałem w to nie wnikać i poszukać przyjemniejszych znajomości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz