- Wstawaj! - Krzyknęła do mnie oburzona siostra. - Chcesz się spóźnić pierwszego dnia do Akademii?
- Daj spokój, jak trochę jeszcze poleżę to nic się wielkiego nie stanie..
- Stanie, stanie! Spóźnimy się! Nie ma spania, wstawaj! - Chwyciła za kawałek kołdry i szarpnęła nią wyrywając mi ją.
- Oddawaj!
- Nie! Nie masz spać!
Kłóciłem się z nią i.. Jak zwykle niechętnie wstałem. A raczej to ona wyciągnęła mnie z łóżka na siłę..
- Życie jest okropne.. - Powiedziałem sam do siebie.
Ubrałem się, zjadłem coś, wszystko na szybko i byle jak. Standard.. Pora ruszać do nowej Akademii. Nienawidzę się uczyć, to takie nudne.. Co ja gadam? Kto lubi się uczyć? No właśnie, nikt. Zatrzymałem się.
- O nie..
- Coś się stało Tod? - Zaciekawiona siostra spojrzała na mnie.
- Zapomniałem bluzy.
- Tod, proszę cie. Świat się nie zawali, jeśli zapomniałeś bluzy. - Za chwilkę prychnęła śmiechem.
- C-co!? Czemu się śmiejesz?
- Niedługo zaczniesz chodzić w piżamie do szkoły. - Nadal się śmiała.
Rzeczywiście. Kiedy spojrzałem na swój ubiór.. Byłem do połowy w piżamie. Oczywiście musiałem się cofnąć, aby się przebrać. I wziąźć bluzę.
Jak wróciłem nie spotkałem Azu, musiała pójść już beze mnie. Dzisiaj tylko papiery załatwić i spokój.. No i jak powiedziałem tak zrobiłem. Poszedłem do dyrka załatwić papierkową robotę i wracając.. Ktoś mnie zaczepił.
- Cześć, jesteś tu nowy?
- Tak. - Odparłem cicho. - Przedstawisz się?
<No dawaać XD Ktoś chętny ludzie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz