- Chętnie ci pomogę, Ginewro. - oboje spojrzeli na mnie zaskoczeni.
Widocznie zapomnieli, że stoję tuż obok. Zarumieniłam się lekko. Nie
lubiłam być w centrum uwagi, a chłopak wydał się..., yghm, ....miły.
- To moja sprawa. Nie chcę nikogo narażać. - powiedziała to z dziwną stanowczością.
Akinori zmierzył mnie uważnym wzrokiem.
- Myślę, że przyda ci się pomoc. - zwrócił się do dziewczyny - Ktoś
powinien pilnować twoich pleców. - podał Gin złożoną kartkę - Wszystko
jest tutaj.
Dziewczyna rozłożyła papier i przeczytała treść. Widocznie informacje
zaniepokoiły ją, bo zbladła i posmutniała. Mimo tego nadal dostrzegałam w
jej oczach dziwną determinację.
- Dziękuję, Akinori. Załatwimy to jak najszybciej. Wreszcie... - dodała cicho.
Chłopak podniósł jej podbródek.
- Wiem, że dasz radę. Jesteś silna.
Wydawali się sobie bliscy, jak ja i Koss. Poczułam leciutkie ukłucie
zazdrości, jednak szybko je stłumiłam. Czułam się trochę jak intruz.
Odchrząknęłam cicho. Spojrzeli na mnie nieco zakłopotani.
- Przyszłyście na małą przejażdżkę? - zapytał odwracając się do nas plecami i kierując w stronę drewnianej bramy na pastwisko.
< Ginewra ;) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz