- To jak? Gdzie chcesz teraz iść? – Mruknąłem.
- Hmm.. O! Spójrz, kolejka górska! Chodźmy tam! – Pociągnęła mnie za rękę.
Z każdą chwilą dziwiła mnie coraz bardziej.
- Konoha, czekaj. Nie nadążam. – Przyśpieszyłem nieco tempo.
- No już!~ Nie obijaj się tak.
Albo jestem wolny, albo leniwy i chyba obstawiam tą drugą opcję. Podszedłem do kasy z biletami i zapłaciłem. Nieco dziwne.. Czuję się jakby to była randka no, ale co tam.
- Wsiadaj. – Usiadłem w wagoniku i czekałem, aż ona usiądzie obok.
Kiedy usiadła wagonik po chwili ruszył. Kiedy kolejka szybko jechała to wiadomo, że był duży wiatr. Jej włosy ślicznie wyglądały. Kiedy kolejka się zatrzymała postanowiliśmy kupić watę cukrową.
- Jaki chcesz kolor? – Zapytałem po czym wyjąłem portfel z kieszeni.
- Biały! – Powiedziała radośnie po czym cierpliwie czekała aż zacznę zamawiać.
- Jedną dużą białą watę cukrową poproszę. – Dałem pieniądze sprzedawcy. – Proszę o to twoja wata. – Wziąłem watę od sprzedawcy i od razu dałem ją do rąk Konohy.
- A ty nie jesz? – Spojrzała na nie zdziwiona.
- Nie. Nie lubię słodyczy. – Mruknąłem.
- No już! Weź sobie troszkę. – Podłożyła mi watę do twarzy.
Urwałem kawałek i wziąłem do ust. – Słodkie. – Tylko to wtedy pomyślałem.
- A dziękuję to gdzie? – Warknęła.
- Dzięki. – Uśmiechnąłem się do niej.
<Konoha. :3>
- Hmm.. O! Spójrz, kolejka górska! Chodźmy tam! – Pociągnęła mnie za rękę.
Z każdą chwilą dziwiła mnie coraz bardziej.
- Konoha, czekaj. Nie nadążam. – Przyśpieszyłem nieco tempo.
- No już!~ Nie obijaj się tak.
Albo jestem wolny, albo leniwy i chyba obstawiam tą drugą opcję. Podszedłem do kasy z biletami i zapłaciłem. Nieco dziwne.. Czuję się jakby to była randka no, ale co tam.
- Wsiadaj. – Usiadłem w wagoniku i czekałem, aż ona usiądzie obok.
Kiedy usiadła wagonik po chwili ruszył. Kiedy kolejka szybko jechała to wiadomo, że był duży wiatr. Jej włosy ślicznie wyglądały. Kiedy kolejka się zatrzymała postanowiliśmy kupić watę cukrową.
- Jaki chcesz kolor? – Zapytałem po czym wyjąłem portfel z kieszeni.
- Biały! – Powiedziała radośnie po czym cierpliwie czekała aż zacznę zamawiać.
- Jedną dużą białą watę cukrową poproszę. – Dałem pieniądze sprzedawcy. – Proszę o to twoja wata. – Wziąłem watę od sprzedawcy i od razu dałem ją do rąk Konohy.
- A ty nie jesz? – Spojrzała na nie zdziwiona.
- Nie. Nie lubię słodyczy. – Mruknąłem.
- No już! Weź sobie troszkę. – Podłożyła mi watę do twarzy.
Urwałem kawałek i wziąłem do ust. – Słodkie. – Tylko to wtedy pomyślałem.
- A dziękuję to gdzie? – Warknęła.
- Dzięki. – Uśmiechnąłem się do niej.
<Konoha. :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz