Zachowywała się dziwnie. I niewiadomo dlaczego się odwróciła.
- No już Ksymko. Pokaż buźkę. – Powiedziałem miłym tonem.
- Nie. – Podbiegła do łóżka i schowała się pod pierzynę.
Ciekawe o co jej chodzi. Kobiety..
- Ksymko, to na pewno nic takiego. – Poszedłem do niej i przytuliłem ją.
- Nie wiesz co to jest.. Nie możesz stwierdzić czy coś takiego. – Szepnęła pod nosem.
- Otwórz oczy. – Mruknąłem.
- Heh? Ale.. – Otworzyła oczy po czym ukazała się ich prawdziwa barwa.
- K-Ksymko.. Co się stało. – Spojrzałem na nią z przerażeniem.
- Mówiłam, że jestem potworem. – Zasłoniła swoją twarz.
Jej oczy miały dziwny kolor. Z barwy błękitu przybrały kolor rubinu.
- Ale jak to się stało. Nie jesteś żadnym potworem głupolu, jesteś moją Ksymko. – Zacząłem mocną ją tulić.
- Jak miałam iść po wodę to spotkałam ojca. – Szepnęła cicho.
- Jak to?! Gdzie on jest! – Warknąłem.
- Nie mam pojęcia.
- Ksymko nie bój się nie jesteś żadnym potworem. – Uśmiechnąłem się do niej.
< Ksymko. *3*>
- No już Ksymko. Pokaż buźkę. – Powiedziałem miłym tonem.
- Nie. – Podbiegła do łóżka i schowała się pod pierzynę.
Ciekawe o co jej chodzi. Kobiety..
- Ksymko, to na pewno nic takiego. – Poszedłem do niej i przytuliłem ją.
- Nie wiesz co to jest.. Nie możesz stwierdzić czy coś takiego. – Szepnęła pod nosem.
- Otwórz oczy. – Mruknąłem.
- Heh? Ale.. – Otworzyła oczy po czym ukazała się ich prawdziwa barwa.
- K-Ksymko.. Co się stało. – Spojrzałem na nią z przerażeniem.
- Mówiłam, że jestem potworem. – Zasłoniła swoją twarz.
Jej oczy miały dziwny kolor. Z barwy błękitu przybrały kolor rubinu.
- Ale jak to się stało. Nie jesteś żadnym potworem głupolu, jesteś moją Ksymko. – Zacząłem mocną ją tulić.
- Jak miałam iść po wodę to spotkałam ojca. – Szepnęła cicho.
- Jak to?! Gdzie on jest! – Warknąłem.
- Nie mam pojęcia.
- Ksymko nie bój się nie jesteś żadnym potworem. – Uśmiechnąłem się do niej.
< Ksymko. *3*>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz