Podwinąłem rękawy koszuli i wyjąłem potrzebne składniki z lodówki.
- Wspominałaś, że lubisz dbać o linię... - podrapałem sie po brodzie w zamysleniu.
Nelly obserwowała mnie delikatnie się uśmiechając.
- Ty, moja królewno, będziesz musiała mi pomóc. - mrugnąłem do niej.
- Ja? No dobrze, skoro sam sobie nie poradzisz? - miała piękny uśmiech.
Dzięki współpracy szybko zrobiliśmy smakowicie pachnący obiad. Nelly wyjęła dwa talerze i nałożyła ziemniaczane purre, roladki z piersi kurczaka nadziewane białym serem z koperkiem. Polała wszystko sosem słodko - kwaśnym i przyjżała się z dumą swojemu dziełu.
- Jeszcze jedno. - nałożyłem obfite porcje sałatki greckiej na oba talerze - Wuala madame.
- Mmm. Pysznie pachnie. - z rozmarzeniem pociągnęła nosem.
- Spróbujmy czy tak samo smakuje.
W pokoju Nelly uprzątnęła stół z resztek materiałów, a ja grzecznie czekalem trzymająć oba talerze. Wreszcie usiedliśmy na łóżku i spróbowaliśmy owocu wspólnej pracy. Po skończonym posiłku Nelly położyła głowę na oparciu i westchnęła zadowolona.
- Od dzisiaj zatrudniam cię jako kucharkę. - roześmiała się.
- Brzmi kusząco. - odwróciłem się do niej i pogłaskałem po policzku.
<Nelly? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz