Policjanci pozbierali poobijanych mięśniaków i skuli kajdankami. Szybko
zapakowano ich do sporego wozu. Jeden z mundurowych podszedł do nas.
- Państwa niestety też musimy zabrać.
Rin wyprostowała się dumnie.
- Niby dlaczego?
Odsunąłem ją delikatnie do tyłu i podszedłem do mężczyzny.
- Ci trzej napadli na nią i próbowali uprowadzić, czy...
- Spokojnie chłopcze. Chodzi o złożenie zeznań, bez tego wyjdą rano i naprawdę kogoś skrzywdzą.
Oboje odetchnęliśmy z ulgą. Barmanka stanęła w wejściu do lokalu i krzyknęła do nas.
- Już im wszystko wyjaśniłam. Może dzięki wam posiedzą trochę za
kratkami. Świat będzie przyjemniejszy bez takich mętów. - odwróciła się
na pięcie i zniknęła za drzwiami.
- Chodźcie. - policjant poprowadził na do radiowozu.
Dwa samochody policyjne ostrożnie wyminęły grupę gapiów. Przeczesałem
ręką włosy. Zapowiadał się długi wieczór. Na komisariacie zaprowadzono
nas do dwóch różnych pokoi, aby spisać zeznania. Zdążyłem jeszcze
szepnąć Rin, żeby się nie martwiła, zanim ją zabrali. Wydawała się
zaciekawiona i lekko rozbawiona całą sytuacją. Niestety nie podzielałem
jej nastroju.
< Rin ;) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz