Wiedziałem, że Nelly jest bardzo zamkniętą osobą. Nie chciałem naciskać, na wszystko przyjdzie czas. Tymczasem trzymając ją za rękę, odprowadziłem dziewczynę do mieszkania. Zdawała się być zmęczona dzisiejszymi wydarzeniami. Może powrót osoby z przeszłości wiązał się z bolesnymi wspomnieniami. Niestety nie mogłem ich wymazać i zastąpić szczęśliwszymi. Przed blokiem usiedliśmy na ławce osłoniętej wysokim żywopłotem od reszty świata. Delikatnie głaskałem jej dłoń.
- Nelly, zawsze możesz na mnie liczyć.
Zdawała się nieobecna i niewrażliwa na bodźce zewnętrzne. Zamknęła się w swoim małym świecie, z którego nie potrafiłem jej wyciągnąć. Na razie,... mam nadzieję.
- Wiem... - uśmiechnęła się smutno.
Nie zdawałem sobie dotychczas sprawy, jak była mi bliska... Pogładziłem ją po policzku. Cofnęła głowę nieco speszona tym gestem.
- Przepraszam. - wyszeptałem - Powinienem już iść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz