- Nie, wszystko ok. Czemu pytasz? - udałem lekko zdziwionego.
Szkolenia w wojsku nauczyły mnie odgadywać nastroje innych i maskować
własne uczucia. Dzięki temu nikt nie wiedział, że miałem coś wspólnego z
wypadkiem na drodze. Przynajmniej miałem taką nadzieję. Dziewczyna
przyglądała mi się dziwnie.
- Nic. - zabrała książkę i szybko otworzyła drzwi szkoły.
Bała się mnie, wyraźnie to czułem. Złapałem ją za ramię.
- Hej, poczekaj. Chyba nie jestem taki straszny. - uśmiechnąłem się.
- N-nie... - wyjąkała.
- Mogłabyś mi pomóc?
Podniosła głowę.
- Jasne. - w jej głosie wyczułem niepewność.
- Jestem tu pierwszy raz. Mogłabyś mi wskazać gabinet dyrektora?
Tym razem na jej twarzy dostrzegłem delikatny uśmiech. Była świetną przewodniczką i w ciągu kilku minut doszliśmy do gabinetu.
- Dzięki. - rzuciłem przez ramię.
- Nie ma sprawy. - odwróciła się z wyraźną ulgą.
Może rzeczywiście napawam ludzi lękiem? Położyłem rękę na klamce.
- Byłbym zapomniał. Jak masz na imię?
- Shayen - powiedziała cicho i zarumieniła się.
- Jestem Leo. Będzie mi miło, jeśli zaczekasz chwilę. To nie powinno zająć wiele czasu. Pokażesz mi później resztę szkoły?
<Shayen? Co dalej? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz