piątek, 21 marca 2014

Od Kutamo CD Rin


- Może do ciebie? Mamy rzeczy dla kota, więc...
- Jasne. - spojrzała na ulewę i uśmiechnęła się chytrze - Musimy biec. Jesteś gotowy? - złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
- Przecież pada...!
Do bloku dobiegliśmy cali mokrzy.
- Kto pierwszy na górze! - pomknęła schodami radosna jak skowronek.
Miałem dziwne wrażenie, że Rin coś kombinuje... Wchodząc do mieszkania, dostałem ręcznikiem w twarz.
- Nie zmocz mi dywanu! - krzyknęła, znikając w łazience.
Westchnąłem cicho i ściągnąłem przemoczoną koszulę. Kiedy wreszcie wyszła przebrana z łazienki, zastała mnie na dywanie w pokoju. Siedziałem po turecku i karmiłem kociaka smakołykami z torebki. Rin złapała się pod boki i zmarszczyła brwi.
- Na dywanie będzie plama! Ściągaj te gacie.
- Ale...
- Natychmiast! Muszą wyschnąć!
Wykonałem grzeczne polecenie i usadowiłem się wygodnie na sofie przed telewizorem z kociakiem na kolanach. Dziewczyna zabrała mokre ubrania i zaniosła do łazienki.
- Współczuję ci stary, mieszkać z taką... - nie dokończyłem, bo stanęła właśnie w drzwiach...
- Z jaką?! - spytała oburzona.
- Troskliwą...
- Jasne... Przykryj się kocem, bo mi kota wystraszysz.
Usiadła obok mnie, stawiając na stole dwa kubki z gorącą czekoladą. Włączyła telewizję i obrażona skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Oglądaliśmy w milczeniu jakąś komedię. Film był na tyle nudny, że przysnąłem. Obudził mnie cichy chichot Rin. Leżałem głową na jej kolanach...
- Przepraszam. - wstałem zawstydzony i poszedłem do łazienki.
Coś nie dawało mi spokoju. Przejrzałem się w lustrze nad umywalką. Na głowie miałem zaplecione drobne warkoczyki...
- Rin! - wydarłem się.



<Rin? Co dalej? ;)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz