Zobaczyłem jak jej ojciec chwycił ją za rękę i zaczął ciągnął ku wyjściu z mieszkania.
- Czekaj! – Krzyknąłem tak głośno jak tylko mogłem.
- O co chodzi? – Jej ojciec spojrzał na mnie ze złością w oczach.
-
Nie zabieraj mi Ksymko.. To jedyna osoba, z którą mogę przebywać.. –
Zacząłem zaciskać zęby. – Ja.. Chcę być jej przyjacielem już zawsze! –
Podniosłem głowę, a z oczu polały się łzy.
- Twoja przyjacielska miłość nie przebije mojej ojcowskiej miłości. – Pociągnął Ksymko i kierował się do wyjścia.
- KSYMKO! – Zacząłem biec w jej stronę.
Nagle poczułem silne uderzenie w brzuch.
- Mówiłem Ci coś! Już jej nie zobaczysz, pogódź się z tym. – Warknął.
- Hikaru! – Zaczęła się szarpać.
Powoli otwierałem oczy. Za mną stała matka Ksymko, która cała trzęsła się ze strachu.
- Niech pani się nie martwi. Nie dam nikomu zabrać Ksymko. – Zwróciłem głowę w stronę rodzicielki Ksymko i uśmiechnąłem się.
Podniosłem się z podłogi i powoli zbliżałem się do ojca dziewczyny.
- Powiedziałem coś. Nigdzie jej pan nie zabierze.. Ksymko jest moja! – Wyrwałem Ksymko z jego rąk i rzuciłem się na niego.
Nie
wiem dlaczego to powiedziałem. Może faktycznie czuję do Ksymko coś
więcej. Heh.. Idiota ze mnie, na pewno nie poleciałaby na takiego idiotę
jak ja. Po chwili otworzyłem oczy i czułem, że ktoś pomaga mi się
trzymać na nogach, kiedy się odwróciłem ujrzałem Ksymko, która patrzyła
mi w oczy. Chyba pierwszy raz.
- Hikaru! Całe szczęście jakoś się trzymasz. – Objęła mnie.
Bez wahania przybliżyłem swoją głowę do jej i delikatnie pocałowałem ją w usta.
< Oh!~ Ta namiętność xD Ksymko :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz