Ten cały Akinori był mocno podejrzany.
Najpierw ostrzegł Ginewrę przed złymi ludźmi, a potem wysłał ją w głuchy
las do starego budynku. Kto wie, czy nie uprzedził bandytów. Wiedzieli
przecież, że dziewczyna ich szuka, wynikało to jasno z kartki. Teraz
pozostawał tajemniczy i dziwnie małomówny. Albo jest w to wplątany, albo
mi nie ufał. Zmarszczyłam brwi i przyjrzałam mu się uważnie. Może nie
powinnam zostawiać Ginewry samej z nim?
- Coś ukrywasz i nie podoba mi się to.
Splótł ramiona na piersi.
- Może Ginewra ci ufa, ale nie ja. Zawsze byłem przy niej i chroniłem ją. Teraz jest w poważnym niebezpieczeństwie. Wybacz, że nie rozdaję zaufania na prawo i lewo!
Biła od niego pewność siebie i gniew. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, a jednocześnie czułam, że nie powinnam opuszczać dziewczyny. Ginewra stanęła między nami.
- Nie kłóćcie się. Powinniśmy działać wspólnie. - powiedziała z determinacją.
<Ginewra? ;)>
- Coś ukrywasz i nie podoba mi się to.
Splótł ramiona na piersi.
- Może Ginewra ci ufa, ale nie ja. Zawsze byłem przy niej i chroniłem ją. Teraz jest w poważnym niebezpieczeństwie. Wybacz, że nie rozdaję zaufania na prawo i lewo!
Biła od niego pewność siebie i gniew. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, a jednocześnie czułam, że nie powinnam opuszczać dziewczyny. Ginewra stanęła między nami.
- Nie kłóćcie się. Powinniśmy działać wspólnie. - powiedziała z determinacją.
<Ginewra? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz