Konoha uradowana jak nigdy usiadła w wagoniku razem z Mitsuko. Z niecierpliwością czekała na włączenie ogromnej machiny. Po chwili młyn ruszył, a dziewczyna zaklaskałą w dłonie.
- Nigdy nie byłam w wesołym miasteczku! - oparła ręce o barierkę.
- Nie boisz się wysokości? - spojrzał na nią.
- Nie mam powodów, by się bać. Koty zawsze spadają na cztery łapy - zachichotała i ucichła na chwilę, podziwiając krajobrazy. - Jest pięknie, ale jeszcze ładniej byłoby wieczorem! Byłoby pełno kolorowych światełek, miasto jest piękne nocą.
- Może i masz rację. - podrapał się po głowie niewzruszony. Takie całkowite przeciwieństwo pełnej entuzjazmu Konohy.
- Przyjemny wiatr - powiedziała, owijając kosmyk swoich włosów na palcu wskazującym.
- Ano, miły akcent w tak upalnym dniu.
Po chwili młyn się zatrzymał i oboje wyszli z wagonika.
- W sumie to miło znów stąpać po ziemi - przeciągnęła się.
- Jak kto woli - schował ręce do kieszeni, a kotka zarzuciła wesoło głową i narwa pobiegła w stronę budki, w której można było zrobić sobie zdjęcia.
- Chodź! Zróbmy sobie kilka! - uśmiechnęła się szeroko.
<Mitsuko? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz