Dość młody policjant zaprosił mnie do
średniej wielkości pomieszczenia. Było ono przedzieloną od innych
dźwiękoszczelną szybą. Poczekał, aż zdejmę płaszcz i usadowię torebkę.
- A więc... Zacznijmy od tego, jak doszło do tej sytuacji.
- Jeszcze dzisiaj wieczorem jak szłam z zakupami, śledził mnie jeden z
nich. Następnie napadł na mnie i podsunął mi środek usypiający.
Po około godzinie obudziłam się w jakimś magazynie ze związanymi rękoma i
nogami. Na szczęście udało mi się uciec. Gdy udało mi się dotrzeć do
domu, pod kamienicą w której mieszkam, usłyszałam podejrzaną rozmowę.
Prowadziła ją staruszka i trzech osiłków. Kobieta wcześniej mnie
śledziła, by informacje podać im by uprowadzić mnie znowu. Mieli przyjść
do mojego mieszkania niedługo, ale znalazłam ich w pubie.
Rozmówca zadał mi jeszcze kilka pytań i mogłam już iść.
- A co z Kossem?
- Niedługo go wypuszczą, poczekaj w korytarzu.
Ubrałam płaszcz, wzięłam torbę i zamknęłam drzwi. Przysiadłam na krzesełko i czekałam. Po pięciu minutach wypuścili go.
< Kutamo ? :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz