Po prawdopodobnym dojściu na miejsce, zaczęłam poszukiwania "kotka".
Właściwie, dreptałam sobie w miejscu rozglądając się... Jednak to
wystarczyło aby ujrzeć nie jednego, lecz stado Śnieżno białych tygrysów
odznaczających się na złocistym piasku. Wyglądały jak zwykłe zwierzęta,
były śliczne, więc niewiele myśląc podeszłam do jednego z nich.
Wystawiłam spokojnie rękę, a tygrys zaczął zachowywać się jak udomowiony
kotek... Po chwili prawie wszystkie tygrysy zniknęły, został tylko
jeden ocierający się o moją rękę.
Pod wpływem ciepłych, pełnych miłości słów i drapania za uchem,
"stworek" stopniowo z pozornego mordercy zamienił się w małego białego
kotka z czarną obróżką, a na niej kamień (do misji Morder Bleis).
-No chodź, perło...-powiedziałam spokojnym głosem
W ten kociak najeżył się i pobiegł przed siebie...
-Nooo...! Wracaj... Nie będę Cię gonić!
______________________________________________
Znalazłam kotka dość daleko od miejsca ucieczki, w jakiś zaroślach...
Bawił się uroczo kamieniem, na swojej dość ciasnej obroży.
-To Ci się wbija w szyjkę... No chodź...
-N-Nie!-kotek krzyknął (?) machając główką
-A-A-A-A-A-A-Aaa....!-Upadłam na czworaka i pobiegłam tyłem oddalając się od zwierzaczka
-Nigdy nie widziałaś kota?
-Kota? Widziałam, gorzej z gadającym.
-Co? Każdy umie mówić, wystarczy czasami posłuchać.
-Nie ważne, pójdziesz ze mną?
-Gdzie?-kociak wstał
-Pokazać się.
-Nie.
-Dlaczego?-spytałam się zachowując bezpieczny dystans
-Bo oni nie będą umieli mnie słuchać.
-Skąd wiesz?
-Bo ludzie nie potrafią słuchać...
-Jak to?
-Normalnie, "oni" nie potrafią słuchać, gdyby umieli to życie wyglądałoby inaczej.
-A ty? Skąd to wiesz?-Podeszłam bliżej.
-Wierzysz w reinkarnacje?
-Możliwe że tak.
-Tak? Czy nie?
-Tak.-Powiedziałam stanowczo.
-A doświadczyłaś tego świadomie?
-Chodzi Ci o reinkarnacje?
-Owszem, doświadczyłaś tego świadomie?
-N-nie...
-No widzisz, a ja tak, i to wiele razy. Przed chwilą zamieniłem się w
domowego kota, bo dotyk człowieka zabił moja duszę. Oprócz tego, to że
tyle razy i to świadomie, doświadczyłem tego "mechanizmu" jest
nienaturalne, moje geny zaczęły się mieszać.
-C-Czyli? Czym właściwie jesteś?
-Zwierzęciem. A ty?
-Człowiekiem.
-Czemu nie dodałaś że potrafisz słuchać?
-A umiem?
-Jeżeli ze mną teraz rozmawiasz, to tak, to nie logiczne?
-Właściwie...
-No właśnie.
-Co teraz?
-No... idziemy, tak? Miałem z tobą gdzieś pójść.
Kociak zeskoczył ze skały na której wcześniej stał, i poszedł przodem,
co mnie zdziwiło bo przecież nie wiedział gdzie idziemy...
Po dojściu do Akademii wyjaśniłam wszystko dyrektorowi, reinkarnacja
itd. to było na tyle skomplikowane że mnie "olał" i zajął się swoimi
sprawami...
-Too... co teraz?-spytał się kot
-A co masz na myśli?
-To dasz mi coś do jedzenia itd?
-Chcesz u mnie zamieszkać?
-A co ty sobie myślisz? Obróciłaś moje życie do góry nogami i mnie zostawiasz?
-No, dobra, dobra.
Tak mieszkam teraz z "gadającym" kotem, który obżera mi lodówkę jest darmozjadem i zajmuje moje łóżko...
Za to mam już 5 kamieni Morder Bleis i odpowiedzialnego zwierzaka który "ogarnia" inne moje stworki.
Koniec, końców jest OK. ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz