Zrobiłam to wcześniej ale dziękuje .Faktycznie przegiąłem... Podszedłem do dziewczyny i przykucnąłem.
- Przepraszam... - wyciągnąłem rękę, żeby pomóc jej wstać.
Odtrąciła ją uderzeniem doni.
- Spadaj zboczuchu! Daj mi spokój! - ukryła twarz w dłoniach, żebym nie widział jak płacze.
Delikatnie odsunąłem jej ręce i podniosłem podbródek.
- Nie chciałem, żeby tak to się skończyło. - patrzyły na mnie wielkie, lekko zaczerwienione oczy pełne łez - Wybaczysz mi?
- Nie! - pociągnęła nosem.
- To może dasz się zaprosić na coś słodkiego? Znam świetną cukiernię.
Otarła łzy i przyjrzała mi się uważnie.
- To jakiś nowy podstęp?
- Nie, Zboczuś Leoś zaprasza cię na randkę. - zaśmiałem się i puściłem do niej oko.
- Wypchaj się! - wstała z ziemi i otrzepała spodnie.
- Niestety nie przyjmuję odmowy, zwłaszcza od kogoś takiego jak ty. - błyskawicznie wziąłem ją na ręce.
- Puszczaj!
- Nie w tym życiu kwiatuszku. Mam zamiar zabrać cię gdzieś, żebyś miło spędziła czas.
<Aya? Umówisz się ze mną?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz