wtorek, 18 marca 2014

Od Rin CD Kutamo


Weszliśmy już do mieszkania a ja przymknęłam drzwi. Nie chciało mi się po całym zwrocie wydarzeń zamykać, bo co mi się stanie? Okno w mieszkaniu było otwarte, więc wszystko było słychać dobrze. Koss czesał kota, zaraz, zaraz - CZY ON NIE ZAKOSIŁ MOJEJ SZCZOTKI DO WŁOSÓW?! Już miałam podejść do niego i dać mu ochrzan, ale usłyszałam podejrzane głosy. Zdawało mi się też, że chodziło im... o mnie.
- Psst, Koss! Chodź tu!
- To pilne?
- Tak, ale ciszej...
Powoli podszedł do okna. Otworzyłam je szerzej najciszej, jak umiałam.
Na dole trwała interesująca rozmowa z trzema osiłkami i staruszką.
- Gdzie ona jest?!
- Daj stówę , to wam powiem.
- No coś ty... GADAJ!
- Dobra, ona tu mieszka. Drugie piętro, mieszkanie numer 5. A następna informacja za 200.
Słychać było szelest banknotów. Jednak pozory mylą. Zamiast np.: dziergać na drutach, staruszka woli pracować dla mafii. Dziwne, ale prawdziwe...
- Tylko na górze jest z jakimś facetem, radzę wam uważać, radzę pozbyć się świadków.
- Nie ma problemu. Trzech na jednego wiele nie zdziała. Pewnie najsilniejszy nie jest.
- Wiem tyle, a teraz muszę iść. Poczyścić giwerę... - zaśmiała się i zniknęła za rogiem. Z osiłkami stało się to samo.
- Jeszcze tu wrócimy....

< Koss? I z horroru stał się kryminał :/ >



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz