- Zostań tu. - szepnąłem do dziewczyny i podałem jej szczotkę z kocią sierścią.
- A ty dokąd?! - powiedziała cicho, łapiąc mnie za rękaw.
Niewiele myśląc przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem.
- Za niedługo wrócę. - puściłem do niej oko.
Rin zdezorientowana i zaskoczona stała tak jeszcze, kiedy wychodziłem.
No cóż, czasem trudno kogoś przekonać do naszych racji. Trzeba wtedy
sięgnąć po najcięższe argumenty.... Szybko zbiegłem ze schodów na parter
i zaczaiłem się za rogiem budynku. Osiłki właśnie znikały za zakrętem
sąsiedniej ulicy.
- Już ja wam pokażę na co mnie stać. - uśmiechnąłem się paskudnie.
Podobno gorsza od faceta ze zranioną dumą jest tylko kobieta z
menstruacją. Tak słyszałem... Cichaczem podążyłem w pewnym oddaleniu za
"byczkami". Śmiejąc się i dyskutując o czymś zawzięcie, weszli do baru.
No to się zabawmy... Poszedłem za ich przykładem i przekroczyłem próg
speluny. W zadymionym pomieszczeniu unosił się zapach tytoniu,
przepoconych ciał i alkoholu. Moje owieczki podeszły do lady.
Natychmiast najbliżsi ludzie grzecznie zrobili im miejsce. Jeden zamówił
trzy browary, a drugi pomaszerował w stronę toalet. Przeciskając się
między ludźmi, zwracałem powszechną uwagę. Może wyglądałem za grzecznie?
No cóż, czasem pozory mylą... Ignorując przekleństwa, dopchałem się w
końcu do męskiej toalety. Niestety trzeba było posiadać sporo wyobraźni,
żeby tak nazwać to miejsce... W środku byczek załatwiał swoje potrzeby
przy pisuarze. Podszedłem do zlewu i od niechcenia umyłem ręce. Mam
czas, poczekam.
- Panienka ubrudziła rączki? - mięśniak zadrwił, równocześnie dopinając rozporek.
- Uważaj, żebyś przypadkiem czegoś nie przyciął tym zamkiem. Jeszcze
mógłbyś zastąpić Walewską w Operze. - wytarłem ręce i spokojnie
odwróciłem się do sterydziaża.
Ten najwyraźniej nie zrozumiał dowcipu, ale uznał, że właśnie go
obrażono i powinien odpowiednio zareagować. Zmarszczył brwi i wysunął
dolną szczękę do przodu. Miało być groźnie, niestety mina upodobniła go
nieco do obślinionego buldoga.
- Uważaj, bo sprawię, że cię mamusia nie pozna.
- Na to czekam. - uśmiechnąłem się i oparłem o umywalkę.
Wściekły byczek nie tracił czasu na słowa. Zamachnął się na mnie,
celując w żołądek. Zrobiłem unik, a gość z impetem rąbnął w umywalkę.
Coś niemiło chrupnęło. Byczek zawył i złapał obolałą dłoń.
- Bawisz się beze mnie?
Zaskoczony odwróciłem się w stronę drzwi.
- Co ty tu robisz... Rin? Damska toaleta jest trochę dalej... - wymamrotałem niepewnie.
< Rin :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz