Rodziców
nie było w domu, jak zwykle długo pracują. Pomaszerowałam na górę do
swojego pokoju. Wzięłam moją ulubioną książke i usiadłam na łóżku.
Miałam zamiar sobie trochę poczytać, skoro i tak nie mam nic
ważniejszego do roboty.Nagle usłyszałam za oknem hałas , ehh to tylko jakieś dzieciaki . Położyłam się spać bo od tego czytania rozbolały mnie oczy a poza tym czytam 10 raz tą samą książkę , nic mnie nie ominie.
Obudziłam
się jak zawsze godzinę przed wyjściem do Akademii. Ubrałam się i
poszłam ogarnąć do łazienki.. Zajęło mi to całe 45 minut ! Ubrałam
kurtkę i wyszłam na zewnątrz kierując się w stronę szkoły. Po drodze
ujrzałam policję, wszędzie. Musiał stać się jakiś straszny wypadek ,
ciekawe. Nie wątpię że za jakąś godzinę się dowiem gdyż wieści tutaj
szybko się rozchodzą , to przecież nasze cudowne Rivendell...W końcu doszłam do drzwi , koło nich stał jakiś chłopak. Który tak trochę zasłaniał drzwi .
- Ee mógłbyś się przesunąć , proszę ?
- Jasne , sorry . - mruknął i odsunął się .
Swoim wyglądem wydawał mi się bardzo tajemniczy . Jego oczy nie ukazują żadnych uczuć, po prostu pustka. To w ogóle człowiek ? Z tego zamyślenia upadła mi książka prosto pod jego nogi. Świetnie Shayen oby tak dalej niezdaro..
Podniósł książkę i mi ją podał .
- D-dziękuje .
- Nie ma sprawy .
Nawet jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć , nic a nic . Nie widać było uśmiechu , nawet smutnej miny.
- Coś się stało ? - zapytałam niepewnie .
< Leo ? xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz