Była cała czerwona. Zdawała sobie z tego sprawę, dlatego szybko odwróciła sie do chłopaka plecami.
- Żenada... Co ja teraz zrobię? Mam przeprosić? Nie... przecież to jego
wina..! -myślała jak sie ma zachować. Trochę ją wmurowało.
- Hej, wszystko dobrze? -zapytał.
Po chwili wzięła dwa duże oddechy i odwróciła sie do niego.
- Co Ty sobie myślisz?! Gdzie masz oczy?! -zaczęła na niego podnosić
ton. - Kto Cie wychował?! Czy wiesz, że w takich sytuacjach mówi sie
przepraszam?!
- P-Prze... - nie dokończył, bo dziewczyna ucięła.
- Jeszcze stajesz jak krzyż i czekasz aż w Ciebie wbiegnę! Myślisz, że
masz branie? - zaśmiała sie - Zboczeniec! - odwróciła sie i poszła
nadąsana. Chłopak zepsuł jej nastrój. Zaczęła szukać gabinetu dyrektora.
<Leo? xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz