poniedziałek, 31 marca 2014

Od Leo CD Aya

Złapałem dziewczynę chroniąc przed upadkiem na podłogę.
- Aya, co się dzieje?! - potrząsnąłem nią delikatnie.
Zemdlała... Położyłem ją na sofie i podłożyłem pod nogi poduszkę. Co jeszcze? Pobiegłem do kuchni i w kubku przyniosłem wodę mineralną. Kubek położyłem na stole i jeszcze raz przysiadłem przy dziewczynie. Ostrożnie dotykiem zbadałem głowę Ayi. W jednym miejscu wyczułem sporego guza. Wziąłem kilka głębokich wdechów. No cóż, przeszedłem kilka kursów pierwszej pomocy, więc... Podejrzewałem lekki wstrząs mózgu. W szpitalu pewnie obmacaliby i odesłali do domu ze słowami, że ma dużo leżeć. Co pozostaje? Zamoczyłem koniuszki palców w wodzie w kubku i delikatnie prysnąłem na twarz Ayi. Brak jakiejkolwiek reakcji... Dotknąłem jej czoła i szyi - temperatura w normie. Hm... Usadowiłem się w nogach dziewczyny i włączyłem telewizor pozostaje czekać i kontrolować ją co kilka minut. Dopiero koło 23 otworzyła oczy i słabym głosem poprosiła o wodę.
- Aya, jak się czujesz?
- Kręci mi się w głowie... i... jest mi niedobrze... - wyszeptała.
Ostrożnie wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łazienki. W samą porę... Na szczęście sama trafiła do toalety. Przytrzymałem ją i pomogłem opłukać twarz. Potem ponownie zaniosłem na sofę.
- Masz lekki wstrząs mózgu, moja droga. Powinienem zawieźć cię do lekarza.
Jęknęła i skuliła się.
- Zanieść cię do łazienki?
- Tylko nie... do lekarza....! - wyszeptała i zacisnęła powieki.
- W porządku. - usiadłem przy niej i pogłaskałem po ramieniu.
Mruknęła coś niezrozumiale. Podałem jej kubek z wodą (myłem ręce..)
Ugasiwszy pragnienie, położyła się i szybko zasnęła. Niestety, zacząłem się o nią martwić. O tą małą wkurzającą istotkę... Koło 1 wyłączyłem telewizor i zaniosłem Ayę do swojego pokoju. Wolałem ją mieć na oku. Moje łóżko było dość szerokie, żeby pomieścić nas oboje.
Przykryłem ją czystą kołdrą, a sam położyłem się obok pod swoją własną. Ciekawe, co czeka mnie rano... - pomyślałem z rozbawieniem.


<Aya? Wstawaj śpiochu ;)>

niedziela, 30 marca 2014

Od Aya CD Leo

Popatrzyła na początku na jedzenie i na uśmiechniętego chłopaka...
- Coś taki zadowolony?! - warknęłam
- Ja? - zaśmiał się - wcale nie... Jedz, bo lody Ci się rozpuszczą.
Popatrzyłam na lody truskawkowe. Wzięłam chyba trzy, czy cztery łyżki i przestałam jeść je dalej. Zaczęło kręcić mi się w głowie.
- Co? Najadłaś się już? Nie żartuj sobie... - zaśmiał się - Jeszcze kawa przed Tobą.
- L-Leo.. - wyszeptałam.
- Hę? - chłopak mocno się zdziwił, bo pierwszy raz wymówiłam jego imię - Aya, co się dzieje? - ukucną naprzeciw mnie.
- Leo... Ty zboczony głupku. - wydyszałam to i zaczęłam kaszleć.
- Aya! Co się dzieje?
Ledwo co rozumiem co Leo do mnie mówi. Nie widzę go wyraźnie, bo oczy mi się sklejają. Co się dzieje ze mną? Może rzeczywiście mocno uderzyłam się w głowę? Nie wiem... A raczej nie pamiętam, bo zemdlałam...

<Leo? dedłam? XD>

Od Leo CD Aya


Do domu nie było daleko, a Aya ważyła tyle co piórko. Przy furtce zatrzymałem się i spojrzałem uważnie na dziewczynę.
- Postawię cię na ziemię. Nie mam wobec ciebie złych zamiarów,... a i w lodówce mam lody truskawkowe, tak jak obiecałem. - uśmiechnąłem się szeroko.
- To postawisz mnie wreszcie?!
- Jasne księżniczko... Auu! Za co?! - uszczypnęła mnie w ramię.
- Nie mów do mnie księżniczko! - oburzyła się i stanęła na własnych nogach.
Zaśmiałem się tylko. Nie czekając na mnie, otworzyła furtkę i sztywnym krokiem ruszyła w stronę drzwi. Pośpiesznie wyminąłem ją na schodach, grzebiąc w kieszeni w poszukiwaniu kluczy. Wreszcie otworzyłem zamek i drzwi stanęły otworem.
- Zapraszam. - ukłoniłem się komicznie.
Parsknęła tylko i dumnie wkroczyła do środka. Jednak już za progiem rozejrzała się niepewnie po skromnym umeblowaniu. No cóż, nie lubię otaczać się zbędnymi bibelotami. Zaprowadziłem ją do słonecznego salonu i usadziłem na sofie.
- Zaraz podam deser, księżniczko. - mrugnąłem do niej.
- Nie mów do mnie księżniczko, zboku! - wydarła się, jednak grzecznie pozostała na miejscu.
Po krótkiej chwili wróciłem z lodami w pucharkach i aromatyczną kawą mrożoną. Przyjrzała się podejrzliwie deserowi postawionemu przed nosem na małym stole.
- Smacznego. - rzuciłem, sadowiąc się wygodnie koło niej na sofie.


<Aya? Bolało... -.-, Smacznego ^^ >



Od Rill CD Ginewry/Akinori'ego

Wizja zaskoczyła mnie, jak zawsze. Zobaczyłam ciemne pomieszczenie, w odległym kącie stał stół z zapaloną lampką, a przy nim siedziało kilku mężczyzn. Rozmawiali o czymś, zawzięcie gestykulując. Niestety nie rozumiałam słów. Brzmiały dziwnie, z twardym i obcym akcentem. Nagle moją uwagę przykuł niewielki cień blisko mnie. W mroku zalśniły małe oczka. Drgnęłam. Szczur?! Taki DUŻY?!!! Nie, odetchnęłam, to tylko... lis...? Tutaj? Wydawał się dziwnie znajomy... Niepewne kroki, płochliwość i niezdecydowanie w oczach mieszały się z determinacją. Czy to przypadkiem nie...? Wizja zniknęła. Wzięłam głębszy wdech, wdzięczna za oparcie. Właściwie to o co się opierałam?
- Akinori...?! - wydarłam się zaskoczona i odskoczyłam w bok.
Przyjrzał mi się zdziwiony.
- W porządku? - Ginewra wydawała się zaniepokojona moim zachowaniem.
- Tak. - zarumieniłam się - Ginewro, czy potrafisz... - zaczęłam niepewnie - Może to zabrzmieć dziwnie... Umiesz przyjmować postać zwierzęcia? - wyrzuciłam jednym tchem.


<Ginewra? ;)>

sobota, 29 marca 2014

Od Lisy


Lekkim krokiem podążałam jednym z korytarzy Akademii. Nie miałam pojęcia, dokąd właściwie idę, i nawet nie zastanawiałam się nad obranym przeze mnie kierunkiem. Prędzej czy później kogoś spotkam, po czym rozkażę mu wskazanie drogi do gabinetu dyrektora. 
Patrząc gdzieś nieobecnym wzrokiem, a zarazem rozmyślając o tym, jak to będzie prowadzić w miarę stały tryb życia pozbawiony dalekich podróży czy też niespodziewanych przygód, przestałam także troszczyć się o najbliższe otoczenie. Wtedy właśnie ktoś na mnie wpadł. Albo raczej, ja wpadłam na niego, bo mocno popchnęłam tą osobę i w efekcie znalazłam się n a n i e j, ale przyjęłam tą drugą wersję.
- Patrz, jak idziesz! - wykrzyknęłam piskliwym głosem.
< Ktoś dokończy? :v >

Od Aya CD Leo

- D-Do twojego domu?! - otarłam łzy i popatrzyłam na niego zdenerwowana - I co potem?!
- Jak to co? - popatrzył się na mnie zdziwiony.
- Zgwałcisz mnie?! - zaczęłam się wyrywać.
- H-Hej, uspokój się! Mam ciekawsze rzeczy od przelecenia Cie! - Leo próbował jakoś opanować sytuacje.
Chłopak ledwo mnie trzymał. Miałam nadzieje, że mnie puści, ale jest za silny. Ile on ma siły?! No cóż... Chyba codziennie chodzi na siłownie.
- Ale szybko - westchnęłam i odkręciłam głowę - I tak stawiasz mi coś słodkiego... nie wywiniesz sie od tego - odparłam zaczerwieniona, a on się zaśmiał - Z czego się rżysz?! - powiedziałam zdenerwowana.
- Dobrze postawie Ci lody... jakie? - parskną śmiechem - może czerwone jak twoja buźka?! - cały czas sie śmiał.
Myślałam, że wyjdę z siebie. Uszczypnęłam go w policzek...
- Ej?! - popatrzył na mnie lekko zdenerwowany - Za co to?!
- Zasłużyłeś sobie... - pokazałam mu język, a chłopak westchną i zaczął iść w stronę jego domu...


<Leo? Bolało? Jak tak, to przepraszam :P>

Od Ginewry CD Rill/Akinori'ego

- To co teraz? - spytałam pospiesznie. Nie chciałam dopuszczać do kolejnej sprzeczki między nimi.
- Ale przecież... tyle spraw jest niewyjaśnionych. - odpowiedziała Rill, znacząco patrząc na Akinori'ego.
- Chyba dałem ci już wystarczająco dużo powodów, dla których powinnaś mi ufać. - odparł pozbawionym emocji głosem.
- W takim razie, masz jakiś konkretny plan?
- ...Nie. - przyznał się niechętnie po chwili milczenia. - Ale może wy coś wymyśliłyście? - podjął, spoglądając tylko na mnie.
Nagle do głowy przyszedł mi pewien desperacki pomysł.
- Bo ja potrafię przybrać postać zwierzęcia. Więc... może jakoś... przemienię się w coś małego, i... - przerwałam zdziwiona.
Rill przymknęła powieki i zbladła. Jakby znowu miała wizję. Jednocześnie nieświadomie osunęła się na ramię Aki'ego.
 

< Rill? :) >

piątek, 28 marca 2014

Hisahi Kahaya





Imię: Hisashi 
Nazwisko: Kahaya
Przydomek/Pseudonim: Kahsi
Płeć: mężczyzna
Wiek: 18
Urodziny: 5 luty
Pochodzenie: Maiami
Charakter: Miły, zabawny, szczery do bólu. Raczej woli samotność, choć miłym towarzystwem nie pogardzi. Na ogół uśmiechnięty i rozpromieniony. Romantyczny, ale tylko dla dziewczyny, która mu sie spodoba. Czasem tajemniczy i poddenerwowany. Rzadko sie denerwuje. Trudno go zagiąć. Nie ukrywa, że lubi sie bić... Ale musi mieć powód.
Aparacja: Chudy, mający 1.82cm brązowooki szatyn. Zawsze chodzi w dżinsach i szarych t-shirt. Na szyi ma łańcuch od ciotki. Nie lubi sie stroić. Nie wygląda na umięśnionego chłopaka. 
Nałóg: telewizor
Hobby: spanie
Motto: "Żyję bo muszę"
Sympatia: brak
Profesja: Władający Mieczem
W drużynie z: brak
Broń: długa, bardzo ciężka metalowa rura
Umiejętności specjalne: -
Umiejętności: Hisashi jest silny i szybki.
Doświadczenie: jednogwiazdkowy
Misje: brak
Rodzina: Nie zna
Zamieszkanie : w mieście
Monety: 5000 J
Historia: Hisashi odkąd pamięta mieszkał u cioci w Maiami. Pewnego dnia dostała ona prace w Japonii, więc przeprowadzili sie tu. Ciotka nie chciała, by Hisashi przesiedział całego swojego życia w domu przed telewizorem, czy komputerem, więc zapisała go do Akademii...
Steruje: Klejnot

czwartek, 27 marca 2014

Od Rill CD Ginewry/Akinori'ego

- O co chodzi? Co zobaczyłaś? - wyraz twarzy Ginewry przeraził mnie.
Akinori również wydawał się poruszony. Zaglądając dziewczynie przez ramię, ponownie uważnie przeczytał tekst wiadomości.
- Znasz ten adres Ginewro?
Dziewczyna nabrała powietrza w płuca i powoli wypuściła.
- To - pomachała telefonem - zawiera ukrytą informację.
- Jak? - chłopak zmarszczył brwi
- Trzeba to czytać do góry nogami - odwróciła telefon - Widzicie? Część tekstu układa się w walijskie zdanie. "Uważaj, nie ufaj mu."
Akinori zamknął oczy i pokręcił głową z rezygnacją.
- Wiedziałam! - podeszłam do niego i stuknęłam palcem w jego pierś - Od początku wiedziałam, że masz coś z tym wspólnego!
Otworzył oczy i zrobił kilka kroków w tył.
- Nie, to nie tak...
- Jasne, co chciałeś zrobić..!
- Uspokójcie się! - Ginewra uniosła głos - Rill ufam mu i wiem, że jest jakieś sensowne wytłumaczenie. Akinori, możesz? - zwróciła się do chłopaka.
- Tak... - wziął głębszy wdech - Przyłączyłem się do nich, żeby uzyskać informacje i chronić Ginewrę. Dlatego nie było mnie często w mieście.
Przyjrzałam mu się podejrzliwie. Nadal coś tu śmierdziało, a może to ja popadałam powoli w paranoję?

<Ginewro? ;)>

Od Kutamo CD Ichiro


Zachodziliśmy faceta z dwóch stron. Mierzył bronią raz w jednego, raz w drugiego z nas. Powoli kroczek po kroczku. Nagle Ichiro doskoczył do mężczyzny i wykonał szybkie cięcie w okolicy ramion przeciwnika. Niestety facet wykonał unik, odchylając się do tyłu. Wykorzystując moment nieuwagi, uderzyłem go kolanem w żołądek. Pochylił się do przodu z trudem łapiąc oddech. Błyskawicznie podniosłem broń z ziemi, którą upuścił, a Ichiro uderzył mężczyznę rękojeścią miecza w głowę. Ten cios powinien powalić słonia, tymczasem facet odepchnął nas ramionami i pobiegł długim korytarzem do wyjścia. Wypaliłem z pistoletu. Niestety to nie łuk, więc oczywiście spudłowałem...! Pocisk utknął we framudze drzwi o kilka centymetrów od ramienia uciekającego.
- Za nim! - krzyknął Ichiro.
- Nie, zostaw. - złapałem chłopaka za rękę - Na razie nam nie zagraża.
- Mógł nas zaprowadzić do zleceniodawcy! - schował swoją broń i popatrzył z żalem na wyjście
- Myślę, że nieźle go nastraszyliśmy, a zleceniodawca poszuka kogoś skuteczniejszego. Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo.... kogoś mi bliskiego... - pomyślałem o Nelly.
- Rozumiem. - pokiwał głową i powoli ruszył w stronę drzwi.
Obaj wyszliśmy budynku.
- Patrz! - wskazałem odciśnięty ślad buta.
Przykucnąłem i delikatnie przejechałem opuszkami palców po mokrej ziemi. Wizja pojawiła się natychmiast. Uśmiechnąłem się wrednie.
- Mamy nowy ślad. Pomożesz mi? - zwróciłem się do chłopaka.
- Muszę ci o czymś powiedzieć. - na jego twarzy malowało się nied

owierzanie - To nie jest człowiek...






<Ichiro? Masz pomysł? :)>

Od Leo CD Aya

Lekko zdezorientowany zachowaniem dziewczyny, przytuliłem ją i delikatnie kołysałem. No cóż, nie mam zbyt dużego doświadczenia płcią przeciwną i nie sądziłem, że kobiety są tak... wrażliwe. Westchnąłem ukradkiem, czując jak moja koszulka przesiąka łzami. Czekałem cierpliwie... Ile? Długo... Głaskałem ją po włosach i ramieniu, aż wyczułem normalny rytm oddechu. Swoją drogą miała miły zapach włosów. Z dziwnych względów spodobało mi się trzymanie kogoś w ramionach. Kruche ciałko budziło we mnie odruch opiekuńczy. Co dalej? Uniosła nieco głowę i spojrzała na mnie ogromnymi, smutnymi oczami. Pociągnęła nosem i otarła mokry policzek.
- Lepiej? - spytałem cicho.
Nie chciałem kolejnego wybuchu płaczu.
- Już mi lepiej, głupi zboku... - wyszeptała.
Po raz kolejny westchnąłem i wstałem z dziewczyną na rękach.
- Wracamy do domu? Czy masz ochotę na coś szczególnego?
- Głupi, głupi...! - zakryła twarz dłońmi - Jak ja teraz pokarzę się na ulicy z czerwonymi oczami? To wszystko twoja wina! - rozpłakała się na dobre.
- Rozumiem, czyli do mnie... To niedaleko. Ominiemy ulice i będziesz mogła spokojnie doprowadzić się do porządku. - powiedziałem pocieszająco.
Niestety nie wyglądała na zadowoloną...

<Aya, nie płacz... :(>

Od Rill CD Luki


Czekając na zamówienie, biłam się z myślami.
- Luka, czy dobrym pomysłem było zostawić tą kobietę?
Dziewczyna uśmiechnęła się wyrozumiale.
- Widzisz, ktoś musi prowadzić dom dziecka. Nie chciałabym trafić na ulicę. - posmutniała nagle - Dyrektorka nie stanowi zagrożenia, przynajmniej na jakiś czas. - dodała po namyśle - Straciła większość sił i nie będzie próbowała żadnych sztuczek.
- Uważaj na nią. - powiedziałam z wahaniem.
- Nie martw się mała. - mrugnęła porozumiewawczo.
Tymczasem młoda kelnerka podeszła do naszego stolika i podała zamówienie.
- Smacznego. - Luka podsunęła mi pod nos talerzyk z orzechowymi ciasteczkami, a sama ze smakiem upiła łyk wonnej kawy.
Odniosłam wrażenie, że tylko udaje beztroską, jej umysł zaprzątały ważne sprawy. Jedną z nich, zapewne był chłopak... Jak mu było? Na.. Nat.... Natsuo! Uśmiechnęłam się do swoich myśli.
- Co ci tak wesoło? - Luka przyjrzała mi się uważnie.
- A nic. - spojrzałam gdzieś w bok, nie mogąc ukryć uśmiechu.


<Luka? Co dalej? ;)>

środa, 26 marca 2014

Od Rosy

Dziewczyna nieśmiało kroczyła korytarzem, który zdawał jej się być ogromny. Nigdy nie była w szkole, przynajmniej nie pamiętała, by w jakiejś była. Cała była roztrzęsiona i obawiaa się, że ludzie, których pozna nie zaakaceptują jej. Często spotykała się ostatnio z krytyką. W tym momencie była zdezorientowana i sprawiała wrażenie zagubionej lub nawet nieobecnej. Z zamyślenia wyrwało ją dosyć mocne uderzenie. Przygrzmociła w kogoś i w efekcie upadła na ziemię.
- Przepraszam - wyszeptała i usiłowała ukryć się za obszernymi rękawami różowej sukienki.
<Ktoś coś? ^^>

Od Konohy CD Mitsuko

Konoha uśmiechnęła się szeroko. Oderwała kawałek waty cukrowej i włożyła go do ust. Przez moment szli w ciszy, aż dziewczyna spojrzała na chłopaka i położyła uszy.
- Coś się stało? - zapytał i zmierzył Konohę wzrokiem.
- Masz coś - wyciągnęła rękę w jego stronę, a następnie palcem wskazującym wytarła mu podbródek z pozostałości po wacie. - Na brodzie - zaśmiała się, a chłopak skinął głową.
- Chcesz przejechać się czymś jeszcze? - zapytał i spojrzał na nią.
- Już chyba mam dosyć - mruknęła przeciagle niczym kotka. - Może przejdziemy się do parku? Odpoczniemy nieco od tego tłumu, pełno tu ludzi... - spojrzała na niego.Wyraźnie można było zauważyć, że jest z lekka zmęczona. Nawet ją czasem opuszcza energia.
- A wiesz gdzie jest? 
- Powinien być dosyć blisko - podrapała się po głowie i złapała chłopaka za rękę. - Chodź! - pociągnęła go w stronę parku.
Dojście tam nie zajęło im zbyt dużo czasu. Po drodze dziewczyna zdołała pochłonąć watę, a lepki cukier osadził się na jej ustach. Konoha puściła jego rękę i pogładziła swoje długie, białe włosy.
- Nareszcie trochę spokoju - wycedził chłopak i usiadł na ławce, która stała obok w otoczeniu świeżych jeszcze, wiosennych krzewów. 
Jednak Konohy nie zainteresowała ławka. Uwagę jej bystrych oczu przyciągnęła fontanna. Oblizała słodkie od cukru usta i uśmiechnęła się podejrzanie. Bez wątpienia można uznać, że ta dziewczyna jest z lekka narwana. Szybko ściągnęła sukienkę i opanowana swoim szaleństwem, uradowana wskoczyła do fontanny. Zimny strumień wody przyjemnie schłodził ją w ten upalny dzień. Zaśmiała się serdecznie i ukradkiem spojrzała na wyraźnie zdziwionego Mitsuko:
- Czemu się tak patrzysz? - puściła mu oko.
- Konoha... to nie basen - powiedział z lekka zażenowany. 
<Mitsuko? Wybacz, że tak późno, ale nie mogłam usiaść do komputera ;_;>

wtorek, 25 marca 2014

Lisa Van Der Vilet






Imię: Lisa
Nazwisko: Van Der Vilet
Przydomek: Vi
Wiek: 15
Urodziny: 20.12
Pochodzenie: Holandia
Charakter: Jest energiczna, zadziorna, waleczna i odważna. Sprawia wrażenie nieustraszonej osoby, choć może nie do końca to prawda. Często wchodzi w kłótnie. Łatwo ją wyprowadzić z równowagi. Większość słów wypowiada bez zastanowienia, przez co mimochodem potrafi zranić. W stosunku do obcych nieufna i podejrzliwa. Gdzieś w głębi duszy romantyczka, ale robi wszystko, by to ukrywać. Aparycja: Ma tylko 156 cm wzrostu, a przy tym drobną sylwetkę. Jej płomiennorude, gęste włosy niemal tak długie, jak ona sama, kontrastują z bladą twarzą. Posiada także ogniste, przyciągające uwagę oczy. Zazwyczaj nosi ciemne, wojskowe ubrania.
Nałóg: Herbata.
Hobby: Walki.
Motto: "Kiedy zastanawiamy się nad swoim życiem, sam fakt, że żyjemy, powinien nas najbardziej zadziwić."
Sympatia: Kto by z nią wytrzymał..?
Profesja: Władająca mieczem.
W drużynie z: -
Broń: Półtora ręczny miecz o wąskiej klindze i czarnej, prostej rękojeści, który zawsze ma na podorędziu.
Umiejętności specjalne: Nie ma.
Umiejętności: Nie dysponuje zbyt dużą siłą (choć za wszelką cenę pragnie udowodnić, że jest inaczej), ale nadrabia to szybkością, zwinnością, dobrą strategią oraz ciętymi ripostami mierzonymi w przeciwnika.
Doświadczenie: Jednogwiazdkowe.
Misje: -
Rodzina: Brat - Levi.
Zamieszkanie: Mały, wiecznie zabałaganiony pokoik na poddaszu.
Monety: 5000 J
Historia: Nie znała swej rodziny. Matkę pamięta z mglistych wspomnień, a ojca w ogóle. Wie tylko, że zawsze opiekował się nią ukochany brat. Była z reguły cicha. Gdy miała 10 lat, został zabity na jej oczach przez "przyjaciela". Bardzo to przeżyła. Przestała ufać ludziom. Radziła sobie sama do momentu, kiedy dowiedziała się o Akademii i na własną rękę przyjechała do Japonii.

Sterujący: Lunałcia

Od Aya CD Leo

A-Ale ja nie chce! - wszystko mnie bolało. Musiałam oberwać mocno w głowę, bo przytuliłam sie do chłopaka...
- H-Hej... Co Ty robisz? - w jego głosie nie dało sie ukryć zdziwienia.
Nic nie odpowiedziałam. Ból nasilał mi sie.
- Aya... Co sie dzieje? - chłopak usadził mnie na trawie i sam usiadł obok mnie - Co Cie boli? - niepewnie położył dłoń na mojej głowie. Widać, że obawiał sie ataku z mojej strony. Spojrzałam sie na niego. Oczy miałam całe czerwone od płaczu...
- Leo, nie tym razem... - oparłam głowę o jego ramie.
- Ale co nie tym razem?!
- Jak będę czuć sie lepiej, to i tak łomot Ci spuszczę... - uśmiechnęłam sie ledwo, a chłopak zaśmiał sie krótko...
- Wiesz co, z Tobą nie można sie nudzić... - spojrzał na mnie kontem oka - Co Cie dokładnie boli?
- Idiotyczne pytania zboczeńcu... - wygięłam sie lekko - wszystko - powiedziałam z bólem w głosie - Dlaczego jesteś taki głupi?! Co Ci przyszło do głowy, żeby tak mnie poturbować?!
- Em... Przypadek?
- Wiem, że mnie nie lubisz, ale nie musisz być aż taki dla mnie! - wybuchnęłam jeszcze większym płaczem - Leo! Ty głupi zboku! - ścisnęłam jego dłoń...


<Leo? Shit, brak weny xd>



Ogłoszenie

Ogłaszam że nie będzie mnie pare dni , góra tydzień i przez to także proszę wysyłać opowiadania do innych adminek, dziękuje i z góry przepraszam .


~ Adminka Yuuko ;3

Od Leo CD Aya

Zrobiłam to wcześniej ale dziękuje .Faktycznie przegiąłem... Podszedłem do dziewczyny i przykucnąłem.
- Przepraszam... - wyciągnąłem rękę, żeby pomóc jej wstać.
Odtrąciła ją uderzeniem doni.
- Spadaj zboczuchu! Daj mi spokój! - ukryła twarz w dłoniach, żebym nie widział jak płacze.
Delikatnie odsunąłem jej ręce i podniosłem podbródek.
- Nie chciałem, żeby tak to się skończyło. - patrzyły na mnie wielkie, lekko zaczerwienione oczy pełne łez - Wybaczysz mi?
- Nie! - pociągnęła nosem.
- To może dasz się zaprosić na coś słodkiego? Znam świetną cukiernię.
Otarła łzy i przyjrzała mi się uważnie.
- To jakiś nowy podstęp?
- Nie, Zboczuś Leoś zaprasza cię na randkę. - zaśmiałem się i puściłem do niej oko.
- Wypchaj się! - wstała z ziemi i otrzepała spodnie. 
- Niestety nie przyjmuję odmowy, zwłaszcza od kogoś takiego jak ty. - błyskawicznie wziąłem ją na ręce. 
- Puszczaj!
- Nie w tym życiu kwiatuszku. Mam zamiar zabrać cię gdzieś, żebyś miło spędziła czas.


<Aya? Umówisz się ze mną?>

poniedziałek, 24 marca 2014

Od Aya CD Leo

- Denerwujesz mnie, wiesz?! - poprawiłam sobie włosy.
- Niby czym? - uśmiechną sie
- Swoim głupkowatym zachowaniem! Przez Ciebie wszystko mnie boli! Czy Ty nie wiesz, że ja też czuje?! Nie jestem przedmiotem, którym od tak możesz sobie rzucać! Myślisz, że co..? Odpuszczę Ci? Hhahahaha... Grubo sie mylisz w takim razie! - podeszłam do chłopaka, a ten zrobił pare kroków w tył. Popatrzyłam na niego, a z oczu wyleciały mi łzy...
- H-Hej, mała... - chłopak podszedł do mnie i dotkną mojego ramienia
- Z-Zostaw mnie! - walnęłam go lekko w rękę by mnie nie dotykał - Głupek! Głupek z Ciebie! - płakałam coraz bardziej - uczuć nie masz?!
- Ej, co sie dzieje? Mała..?
- Nie mów tak na mnie! - krzyknęłam na niego i upadłam na ziemię. Wszystko mnie bolało. Ten zboczeniec... po prostu brak słów...

<Leo? Ja cierpię!>

Od Ginewry CD Rill/Akinori


No... ja wzięłam telefon. - odpowiedziałam nieśmiało, wysuwając komórkę z kieszeni płaszcza. Wyczuwałam jakieś dziwne napięcie między pozostałymi, dlatego cieszyła mnie zmiana tematu, a co za tym idzie - podchwyciłam go, mimo że nie uważałam swej zdobyczy za szczególnie ważną czy przydatną
Akinori, nie odzywając się słowem, wziął niewielki przedmiot i zaczął przeglądać zawartość jego pamięci.
- Mam! - wykrzyknął nagle z entuzjazmem.
- Co? - spytała Rill, nie podnosząc wzroku.
- Dokładny adres w Tokio. Ginewro, jesteś wielka... Nie dosłownie, oczywiście. - zaśmiał się, czyniąc aluzję do mojego wzrostu.
- Pokaż. - powiedziałam niespodziewanie, po czym stanęłam na palcach i szybkim ruchem wyszarpałam mu telefon. Miałam dziwne, nieuzasadnione absolutnie niczym przeczucie. Rzuciłam szybkie spojrzenie na ekran, nie zwracając uwagi na zdumionego chłopaka. Zamiast wspomnianego adresu zobaczyłam jedno zdanie napisane po walijsku. "Uważaj. Nie ufaj mu.", głosił napis. Pobladłam i
zaczęłam przenosić wzrok z Akinori'ego na Rill, nie potrafiąc wydobyć z siebie najmniejszego dżwięku.
< Rill? ^^ >

Od Leo CD Aya

- Zejdziesz wreszcie ze mnie? - powiedziałem zirytowany.
Podniosła się niepewnie i na czworaka oddaliła w najbliższe krzaki.
- Żyjesz tam? - zacząłem się o nią martwić, czy przypadkiem nie oberwała w głowę.
- Daj mi spokojnie umrzeć! - wymamrotała niewyraźnie.
Podniosłem się z ziemi i podszedłem do leżącej dziewczyny.
- Uderzyłaś się gdzieś szczególnie mocno? Boli cię głowa? - pochyliłem się nad nią i ostrożnie przewróciłem na plecy.
- Zostaw mnie zboczeńcu, bo oberwiesz! - zamachnęła się krzywo ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
Zdołałem uniknąć ciosu.
- Widzę, że już ci lepiej. - zaśmiałem się - To dobrze.
Nie zważając na protesty wziąłem ją na ręce i wyniosłem z krzaków.
- Puszczaj! - krzyknęła, próbując się wyswobodzić.
Postawiłem ją dopiero na polnej drodze, spory kawałek od torów.
- Faktycznie jesteś leciutka. To pewnie z powodu niskiego wzrostu. - zaśmiałem się i uniknąłem kolejnego ciosu wycelowanego w żołądek,... mój.
Złapała się pod boki i wykrzywiła wargi w złośliwym uśmiechu.
- Zboczuś Leoś ma dość?
- Dostarczyłaś mi dzisiaj więcej wrażeń niż szkoła wojskowa przez kilka lat. - poczochrałem jej włosy.


<Aya? Nie bij! ;) >

Od Natsuo CD Luki

- Kompletnie nie mogłem kontrolować swojego ciała.. Nie mogę uwierzyć w to co zrobiłem.
Tym razem to chyba naprawdę mnie znienawidzi.. Super. Wyglądała na również smutną.
- Jak wyjdziemy, Tsu? - Popatrzyła na mnie.
- Nie bój się, zdążyłem już jej zabrać klucz.
- Właściwie to co tu się działo..
- Powiedzmy, że moje zdenerwowanie się jest większe niż jej moc i nie zdołała kierować nad moim ciałem dalej. To tak jak wielka burza. - Zaśmiałem się.
- A naszyjnik?.. - Odparła smutno.
- Nie miała go, musiała gdzieś go ukryć czy co..
- Poszukajmy w budynku. I to nie zmienia faktu, że nadal jestem zła.
- Przepraszam.. Może lepiej idź się połóż, a ja poszukam.. Tak będzie lepiej, nie chcę już ci sprawiać więcej problemów..

- Nie. Muszę poszukać..
Wróciliśmy do budynku i potajemnie do gabinetu, aby inne osoby dorosłe nie zauważyły, że grzebiemy po szufladach. Ale tam były same papiery..
- Nie ma.. - Powiedziała ze smutkiem w oczach.
- Coś czuję, że dała to komu innemu na przechowanie. Podejrzewasz kogoś?



<Luka XD>

niedziela, 23 marca 2014

Od Risy CD Ichiro

- Nie Ichiro, cieszę się, że tobie nic nie jest. - Uśmiechnęłam się trochę, bo ból na więcej mi nie pozwalał.
Widziałam, jak Ichiro odwzajemnił niepewnie uśmiech.
- Wstaję, muszę iść. Tata będzie się martwił, że nie wróciłam do domu.
- Risa, musisz tu zostać do środy. Mogę poinformować twojego ojca.
- Nie..
Wstałam i jakby nigdy nic poszłam, chociaż nakazano mi zostać.
W domu zastałam mojego ojca, ale zachowywał się nieco dziwnie.. A nawet się mną nie przejmował. Mówił zupełnie innym tonem niż zawsze i wygadywał głupoty.
- Tato, coś nie tak? - Spytałam zdenerwowana.
- Risa, co by miało być nie tak? - Odpowiedział mi z szerokim uśmiechem na twarzy.
- No bo.. Eh. Nieważne..
Pokierowałam się do pokoju i wskoczyłam na miękkie łóżko. Nie.. Nie mogę sobie bezczynnie leżeć, przecież jeszcze muszę się przebrać. Wyciągnęłam jakąś starą sukienkę. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz ją na siebie założyłam. Była ozdobiona ślicznymi falbankami. Postanowiłam ją na siebie włożyć.
Co by tu robić? O nie.. Znów ominęły mnie lekcje grania na pianinie..
Do mojego pokoju wszedł mój tata, patrzył na mnie dziwnie. W końcu zauważyłam, że w prawej ręce trzyma nóż. To był dla mnie szok.. On.. Chce mnie zabić?.. Nie wierzę w to..
Odepchnęłam go rękoma i przebiegłam. Kierowałam się do domu Ichiro. Zadzwoniłam do drzwi i w końcu mi je otworzył.
- Czy ty czasem nie miałaś iść do domu?
- Byłam, ale nie wiem co się dzieję z moim tatą.. Tak po prostu mnie zaatakował.. Mogę wejść?



<Ichiro, ŻONO XD>

Od Hikaru CD Ksymko


- No już. Nie martw się. Chodź się przejść. Może świeże powietrze trochę poprawi Ci humor.
Wziąłem dziewczynę za rękę i wyprowadziłem ją z domu.
- Lepiej Ci już? – Poczochrałem jej włosy.
- Troszkę. – Chwyciła moją ręke.
- Ech.. Ksymko. – Spojrzałem na nią.
- O co chodzi?
- Chodźmy na randkę. – Posłałem jej uśmiech.
- Czy ja się przesłyszałam? – Spojrzała na mnie z niedowierzeniem.
- Nie. – Chwyciłem mocno jej dłoń.
- No, ale gdzie możemy iść? – Spytała lekko zaczerwieniona.
- Może na basen?
- Okej.
Ksymko wróciła się do swojego domu po strój kąpielowy, a ja pędem leciałem do domu po kąpielówki. Chyba wziąłem wszystko. Zarzuciłem torbę na ramię i znowu biegiem leciałem do domu dziewczyny.
- O. Już jesteś? – Powiedziała zdziwiona.
- No tak.. W sumie mój dom nie jest tak daleko. Może po basenie pójdziemy do kina. – Uśmiechnąłem się do niej.
- J- Jasne. – Odwzajemniła uśmiech.
Ruszyliśmy w drogę. Kiedy byliśmy już na miejscu to oczywiście ja ją zaprosiłem, więc ja stawiałem. Zapłaciłem przy kasie i poszliśmy się przebrać. Kiedy się przebrałem to postanowiłem zaczekać na nią przy najbliższym basenie, ale zrezygnowałem i poszedłem do jakuzie.
- O tutaj jesteś! – Dziewczyna ruszyła w moją stronę.
- Ładnie Ci w tym stroju. – Zaczerwieniłem się i spojrzałem na dół.
- Oj przestań. Bo się zarumienię. – Spojrzała w dół.

<Ksymko :3>

Od Kaito CD Kinuki

Po zjedzeniu śniadania poszliśmy się przebrać. Ja oczywiście ogarnąłem się w 10 minut ale najwidoczniej kobietom zajmuje to 40 minut ..
- Długo jeszcze ?
- Uczesać mi się nawet nie dasz ?!
- Jak to robisz w 40 minut to nie.
- A co z zegarkiem stoisz ?
- A żebyś wiedziała !
Wyszła i mogę to powiedzieć z czystym sumieniem wyglądała , no ee bosko ? Jezu Kaito .
- Opłacało się czekać 40 minut - zaśmiałem się a ona zrobiła się cała czerwona po czym powiedziała...
- Gdzie idziemy ?
- W okolicy było niedawno otwarcie największego parku rozrywki , pomyślałem że możemy pójść o ile chcesz .
- No pewnie !
Wyszliśmy z domu na przystanek . Autobus przyjechał po 5 minutach . Droga też nie trwała długo, zaledwie jakieś 10 minut.
Gdy dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazały się wielkie zjeżdżalnie i różne atrakcje zupełnie jak w Hansa Parku .
- Jezu, jakie to wielkie ..
- Boisz się ? - zaśmiałem się .
- Ja ? Skądże ! - ruszyła pierwsza .
- Zaczekaj - mruknąłem i poszedłem za dziewczyną .

< Kinuka ? ;3; >

Od Kinuki CD Kaito


- Co ty tam wiesz, to co napisałeś było świetne. – Uśmiechnęłam się do niego.
Naprawdę dobrze piszę. Nie wiem czemu wcześniej nic nie mówił.
- Ale przecież schowałem to, jak mogłaś to znaleźć!? – Mruknąłem.
- Nie, wcale tego nie schowałeś. Jak się obudziłam widziałam jak trzymałeś kartkę w ręce. – Zachichotałam.
- Ale nie powinnaś tego zabierać. – Schował kartkę do kieszeni.
- No okej, a ty nie powinieneś wchodzić jak się przebieram. – Powiedziałam obrażona.
- Miałaś zapomnieć!
- Oj już nieważne, chodź na śniadanie. – Chwyciłam go za rękę.
- Nie powinniśmy się przebrać?
- Po co? I tak moja siostra pojechała do swojego chłopaka, więc nie zobaczy Cię w piżamie. Nie ma się czego wstydzić. – Posłałam mu uśmiech po czym on odwzajemnił go.
Ruszyliśmy w stronę kuchni. Zaczęłam robić śniadanie.
- Z czym chcesz kanapkę? – Odwróciłam głowę w jego stronę.
- Obojętnie. – Mruknął.
Zrobiłam kanapki z szynką i zaparzyłam herbatę.
- Nie sądzisz, że masz gorąco w mieszkaniu? – Oparł się o krzesło i zaczął bawić się włosami.
- Wiem, trochę tu duszno. – Podeszłam do okna i otworzyłam je.
Wygląda na to, że herbata jest już gotowa. Podałam mu talerz z jedzenie i kubek z ciepłą herbatą.
- Smacznego. – Uśmiechnął się po czym zaczął jeść.
<Kaito <3>



Od Ksymko CD Hikaru

Nie jestem potworem ?! To czym jestem ? Bo na pewno nie człowiekiem.
- Nie jestem potworem ? To jak wytłumaczysz to ?! 
 Chwilę się zastanawiał potem jak naukowiec stwierdził.
- Bo wiesz , czasami u ludzi . To znaczy istnieje taka choroba JEDNORAZOWA ( podkreślił ) że ludziom zmienia się czasem kolor oczu , i jest to 100% normalne zwłaszcza u dziewczyn .
- Gdyby to jeszcze była prawda ..
- Co on ci mianowicie powiedział ?
- Że jestem ... jestem .. - jakoś nie chciało mi to przejść przez gardło .
- Hm ?
-...demonem .
- One nie istnieją .
- Ale on nim jest , ja jako jego córka ..... Też mogę ..
- Nie ma dowodów .
- Jak nie ma ? Ostatnio dziwnie się zachowuje , mam taki sam kolor oczu jak on i jeszcze podobną moc. On panuje nad lawą a ja nad ogniem TO JEST PRAKTYCZNIE RZECZ BIORĄC TO SAMO .
- ...Wcale nie - odpowiedział trochę niepewnie .
- Hikaru proszę , teraz to ty nie kłam . Dobrze wiemy że różnie się od innych ..
Popatrzyłam się w okno , nagle zobaczyłam stojącego tam ojca i patrzącego się na mnie z wrednym uśmiechem, zaczął coś mówić .. Zrozumiałam . " A nie mówiłem " . Gwałtownie odskoczyłam i wpadłam na chłopaka .
- Co się stało ? - zapytał zaniepokojony .
Przetarłam oczy i spojrzałam jeszcze raz w okno , nikogo nie było .
- A nic zdawało mi się że kogoś tam zobaczyłam .
- Kogo ?
- Zdawało mi się - powiedziałam głośno .
Nie chciałam obarczać Hikaru w całości moimi problemami , pewnie też ma swoje a ja narzucam mu tylko więcej .

< Hikaru ;w; >

Od Hikaru CD Ksymko


Zachowywała się dziwnie. I niewiadomo dlaczego się odwróciła.
- No już Ksymko. Pokaż buźkę. – Powiedziałem miłym tonem.
- Nie. – Podbiegła do łóżka i schowała się pod pierzynę.
Ciekawe o co jej chodzi. Kobiety..
- Ksymko, to na pewno nic takiego. – Poszedłem do niej i przytuliłem ją.
- Nie wiesz co to jest.. Nie możesz stwierdzić czy coś takiego. – Szepnęła pod nosem.
- Otwórz oczy. – Mruknąłem.
- Heh? Ale.. – Otworzyła oczy po czym ukazała się ich prawdziwa barwa.
- K-Ksymko.. Co się stało. – Spojrzałem na nią z przerażeniem.
- Mówiłam, że jestem potworem. – Zasłoniła swoją twarz.
Jej oczy miały dziwny kolor. Z barwy błękitu przybrały kolor rubinu.
- Ale jak to się stało. Nie jesteś żadnym potworem głupolu, jesteś moją Ksymko. – Zacząłem mocną ją tulić.
- Jak miałam iść po wodę to spotkałam ojca. – Szepnęła cicho.
- Jak to?! Gdzie on jest! – Warknąłem.
- Nie mam pojęcia.
- Ksymko nie bój się nie jesteś żadnym potworem. – Uśmiechnąłem się do niej.

< Ksymko. *3*>

Od Shayen CD Takeo

- Tak właściwie to gdzie idziemy ...
- Mogę odprowadzić cię do domu - uśmiechnął się .
I wyobraziłam sobie tą scenę kiedy mama wychodzi z domu i patrzy a ja wracam z ...chłopakiem. O matko lepiej nie .
- Nie, sama dojdę - odpowiedziałam trochę zmieszana .
- I tak cie odprowadzę, nie martw się mamą - znów ten uśmiech .
- CO TO MIAŁO BYĆ ?!
- Nic takiego .
- Nawet nie próbuj czytać mi w myślach !
Co za dureń ! Jak on mógł ! NIENAWIDZĘ GO ! Ale dobrze że wiem teraz o tym .. Idiota ..ZARAZ..CZY ON...jezu Shayen .. ŚWIETNIE
Chłopak się zaśmiał .

- Idiota ? Dureń ?
- Nie odzywaj się do mnie - prychnęłam i zaczęłam iść w innym kierunku . Niestety ten DUREŃ poszedł za mną . Tak jak sądziłam przy drzwiach spotkałam mamę , Takeo jednak szybko mnie dogonił jakby na złość żeby..
- Shayen , kto to jest ? - powiedziała mama z miną "słodkiego psa".
IDIOTA IDIOTA IDIOTA IDIOTA... JAK MOGŁEŚ !
- Ten idiota o tu ?
- Zachowuj się .
- Takeo ... - mruknęłam .

< Takeo ;w; >

Od Kaito CD Kinuki

Nie mogłem spać, Kinuka zasnęła dość szybko . No dobra przyznaję przez połowę nocy gapiłem się jak śpi, nie miałem co robić . Ale faktem jest to że słodko śpi i wygląda w tej piżamie..Hola! Kaito do czego ty zmierzasz ?! Weź w końcu zaśnij bo to ci wychodzi na złe... Wiem że to dziwne ale przyznam się że lubie pisać piosenki , naprawdę . Nigdy się nikomu do tego nie przyznawałem , ciekawe czy Kinuka ma gdzieś tu kartkę.. Zacząłem przeszukiwać jej szuflady . Jezu jak się obudzi to zginę , zabije mnie . Znalazłem! I przy okazji długopis też ! Mam tak jakby wenę na 1 zwrotkę .. Zacząłem pisać , coś mi tam wyszło ..

Spójrz na ptaki, jak szybują ponad nami
Chłonąc błękit tego świata, niebieski aksamit
Spójrz na kwiaty. Każda szata ich tętni barwami
Każdy organizm to mapa i plany ze szczegółami
Spójrz na promienie światła pomiędzy liściami
Wzbij spojrzenie nad asfalt między drzew koronami
Każda z korzeni wyrasta, aby trwać nad nami
Na straży stać nam, za nic zapamiętywać czas nam
Spójrz na oceany i plaże w piaskach
I morza wodospady, i kolaże nocy w gwiazdach
Spójrz na obrazy miasta, potem na szczyty gór,
Monumentalna prawda ich krzyczy znad chmur
Spójrz na srebrny puch, płatki śniegu w przestrzeni
Niczym diamenty dusz tych zaklętych z bieli
Spójrz na wielki cud, jakim jesteśmy tu
I nawet setki słów go nie określi, no cóż .


Dobry jestem , teraz trzeba to perfidnie schować żeby nikt się nie dowiedział ..
Rano obudziłem się dość późno ale to co zobaczyłem natychmiast postawiło mnie na nogi. Kinuka siedziała i czytała kartkę.. O BOŻE . Przecież ją schowałem ! Albo zasnąłem z nią ? Ale plama .
- Nie wiedziałam że umiesz pisać piosenki - uśmiechnęła się .
- Bo nie umiem , oddaj . - odwróciłem się trochę zmieszany .

< Kinuka ? xdd >

Od Aya CD Leo

Strasznie kręci mi sie w głowie. Mam wrażenie, że zaraz zwymiotuję. Jedna wiadomość mnie pocieszyła. Jaka? Że chłopak oberwie wymiocinami. Ledwo sie na niego spojrzałam, bo wszystko mnie bolało. Widać było, że też go wszystko boli...
- Z-Zboczeńcu, myślisz czasem?! - wymówiłam ledwo cokolwiek.
- Głupia! Oczywiście że tak -spojrzał na mnie - Nie moja wina, że jesteś taka ciężka. Gdybyś schudła złapałbym Cie i nie było by tego przedstawienia... 
- C-Ciężka?! Sugerujesz, że jestem gruba?! - chłopak zirytował mnie - Waże ledwo 40 kilo! To dużo?! Jestem przekonana, że Ty z minimum 70 kilo ważysz! - podniosłam rękę i ścisnęłam ją w pięść. Miałam już uderzyć chłopaka, ale puściłam ją. Nie dawałam rady jej utrzymać... Zastanowiłam sie chwile i uśmiechnęłam...
- Głupi zboczuszek Leoś... - zaśmiałam sie...


<Leo? xd Zejdź ze mnie!>

Od Ksymko CD Hikaru

Co mam tak po prostu powiedzieć " Nie żeby coś ale chyba jestem demonem , nie przejmuj się. To tylko mistyczne stworzenie które dotąd nie istniało ale patrzmy ! Jestem nim ! Cieszmy się ! " ?!
- Nie chciałbym przerywać ci czytania ale powiesz mi w końcu o co chodzi ?
Do pokoju weszła mama z Hikaru . Co to przesłuchanie .
- Dlaczego nie przyniosłaś wody , co się stało ? - zapytała .
- Sklep był zamknięty .
Wiem o tym że jeżeli ktoś się o tym dowie to od razu stanę się potworem nawet dla własnej matki i niego. To by mnie złamało .
- Był czynny do 22 .
- Ale dziś zamknęli wcześniej .
- A może wiesz dlaczego ?
- Skąd mam to wiedzieć ?
- Dość ! - walnęła o stół .
Nigdy nie widziałam jej takiej zdenerwowanej , o matko . Dosypali jej coś do tej herbaty ?
- CO ?! MAM WAM POWIEDZIEĆ ŻE JESTEM POTWOREM ?! - wstałam gwałtownie, jezu nigdy wcześniej się tak nie zachowywałam.... Co się dzieje .. ?! Moje oczy zaczęły zmieniać kolor , na taki dziwny rubinowy kolor . A skąd ja to wiem ? Mogliby dać gdzie indziej to głupie lustro bo wyglądam jak nie wiem co .
- Boże Ksymko co się stało ? - Podszedł do mnie Hikaru .
- Ja , ja .. Jezu . - odwróciłam się żeby tylko nie zobaczył mojej twarzy , a najbardziej oczu .

< Hikaru ? x3 >

Od Luki CD Rill

Okazało się jednak że dyrektorka wcale jeszcze nie padła , ahh ta nadzieja .
- Oddawaj to !
Odwróciłam się gwałtownie i posłałam jej wredny uśmiech . Widać że ledwo co wstaje także spokojnie nie ma się już co bać.
- Daj se już spokój . - pociągnęłam Rill i wyszłyśmy z pokoju .
- Luka ona na tym nie skończy ...
- Trudno , o tym będziemy martwić się później . Strasznie chce mi się pić , pójdziemy do sklepu- zapytałam.
- Jasne .
Dotarłyśmy do małej kawiarenki .
- Co chcesz ? 
- Weź mi tylko ciastko - odpowiedziała .
- Jakie ?
- Orzechowe
Nie wiem czy to dobry pomysł wiem że powinnam wziąć sobie sok albo wodę ale wzięłam kawe .
- Ciastko orzechowe i kawę poproszę .
Zapłaciłam i poszłam do Rill czekać na zamówienie , przynoszą tu sami .
- Jak sądzisz , wróci ?
- Na pewno, ale poradzimy sobie - uśmiechnęłam się .

< Nie wiedziałam co napisać ;_; Rill ? >

Od Leo CD Shayen

Przez kolejne pół godziny chodziliśmy po szkole i zwiedzaliśmy każdy kąt.
- Najlepsze zostawiłam na koniec. - uśmiechnęła się tajemniczo.
Byliśmy na ostatnim piętrze przed drzwiami do...?
- Lubię tu czasem zaglądać.
Wyszliśmy na duży tras otoczony barierką. Wspaniały, górski widok zaparł mi dech w piersi.
- Tu jest... przepięknie... - westchnąłem cicho.
Shayen uśmiechnęła się delikatnie. Odniosłem dziwne wrażenie, że pokazując to miejsce, odsłoniła przede mną kawałeczek wrażliwej duszy. Podeszła do barierki i spojrzała na ośnieżone szyty górskie.
- Wiesz, - podszedłem do niej - jesteś jak ta góra. - wskazałem najwyższą i najtrudniej dostępną - Udajesz twardą, a w środku ukrywasz wspaniałe skarby.
Zarumieniła się.
- Nikt nigdy tak o mnie nie mówił. - wyszeptała - Ludzie nie zadają sobie trudu, żeby mnie poznać...
- Jeśli pozwolisz, chciałbym być pierwszy. - uśmiechnąłem się do niej ciepło.
Potrzebowała przyjaciół, tak samo jak ja...


<Shayen?

Od Kinuki CD Kaito


- Ale to i tak twoja wina.. – Spojrzałam w okno.
- Oj nie rób już z tego afery. – Uśmiechnął się.
- No dobra, dalej chodź tu i zgaś światło. – Znowu cała się zaczerwieniłam.
Po chwili światło zgasło, a ja widziałam jak światło księżyca pada na Kaito.
- No dalej, chodź. – Weszłam pod pierzynę.
- Co się tak niecierpliwisz. Jejku, ty naprawdę chcesz ze mną spać. – Zaśmiał się.
- W-Wcale nie! – Mruknęłam.
Po chwili poczułam jak Kaito wchodzi pod pierzynę, aż ciarki mnie przeszły.
- Etto.. Kinuka. – Powiedział lekko zdzwonionym głosem.
- Tak? – Zaczęłam wtulać się w poduszkę.
- Gdzie jest pierzyna? – Spojrzał w moją stronę.
Co prawda zabrałam mu pierzynę, ale potraktuję to jako karę za to, że wszedł do mojego pokoju kiedy się przebierałam.
- To kara. – Warknęłam.
- Miałaś o tym zapomnieć. – Przyciągnął mnie do siebie po czym zabrał mi pierzynę.
- Ej! Będzie mi zimno. – Mruknęłam pod nosem.
Po chwili poczułam jak Kaito przytula mnie jeszcze mocniej, ale i tak nie oddał mi pierzyny. Postanowiłam, że odwrócę się w jego stronę.
- Kaito.. Śpisz?
- Nie.
- Acha.
- A dlaczego? – Otworzył oczy i popatrzył na mnie.
- Nie, już nieważne. – Wtuliłam się w niego.

< Kaito. ^w^>

Od Mitsuko CD Konohy


- To jak? Gdzie chcesz teraz iść? – Mruknąłem.
- Hmm.. O! Spójrz, kolejka górska! Chodźmy tam! – Pociągnęła mnie za rękę.
Z każdą chwilą dziwiła mnie coraz bardziej.
- Konoha, czekaj. Nie nadążam. – Przyśpieszyłem nieco tempo.
- No już!~ Nie obijaj się tak.
Albo jestem wolny, albo leniwy i chyba obstawiam tą drugą opcję. Podszedłem do kasy z biletami i zapłaciłem. Nieco dziwne.. Czuję się jakby to była randka no, ale co tam.
- Wsiadaj. – Usiadłem w wagoniku i czekałem, aż ona usiądzie obok.
Kiedy usiadła wagonik po chwili ruszył. Kiedy kolejka szybko jechała to wiadomo, że był duży wiatr. Jej włosy ślicznie wyglądały. Kiedy kolejka się zatrzymała postanowiliśmy kupić watę cukrową.
- Jaki chcesz kolor? – Zapytałem po czym wyjąłem portfel z kieszeni.
- Biały! – Powiedziała radośnie po czym cierpliwie czekała aż zacznę zamawiać.
- Jedną dużą białą watę cukrową poproszę. – Dałem pieniądze sprzedawcy. – Proszę o to twoja wata. – Wziąłem watę od sprzedawcy i od razu dałem ją do rąk Konohy.
- A ty nie jesz? – Spojrzała na nie zdziwiona.
- Nie. Nie lubię słodyczy. – Mruknąłem.
- No już! Weź sobie troszkę. – Podłożyła mi watę do twarzy.
Urwałem kawałek i wziąłem do ust. – Słodkie. – Tylko to wtedy pomyślałem.
- A dziękuję to gdzie? – Warknęła.
- Dzięki. – Uśmiechnąłem się do niej.

<Konoha. :3>

Od Takeo CD Shayen

- Głupiutka. – Poczochrałem jej włosy i zacząłem iść po schodach.
Cały czas czułem jak idzie za mną. Byłem ciekaw czy znowu się wywali.
- Wiesz co. – Zatrzymałem się.
- Hm? – Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Nie chcę mi się iść zbytnio na zajęcia. – Włożyłem ręce do kieszeni i zawróciłem.
- Ale mogą Cie złapać! – Spojrzała na mnie oburzona, ale wyglądała jakby się martwiła.
- Wiem. – Opuściłem głowę na dół i ruszyłem ku drzwi wyjściowych.
- Czekaj! Idę z Tobą.. – Pobiegła w moją stronę.
- Nie. Ty zostać, mogę na Ciebie poczekać przed szkołą. – Uśmiechnąłem się do niej.
- Ale obiecujesz, że na mnie poczekasz? – Mruknęła.
- Tak. W końcu dlaczego miałbym kłamać? – Uśmiechnąłem się i wyszedłem z Akademii i usiadłem na ławce przy budynku.
Mijały godziny, a ja siedziałem z cierpliwością na ławeczce. W końcu zobaczyłem jak dziewczyna wychodzi z budynku.
- No, nareszcie jesteś. – Mruknąłem.
- Poczekałeś. – Uśmiechnęła się do mnie.
- Mówiłem, że poczekam. Ja słów na wiatr nie rzucam. – Odwzajemniłem jej uśmiech.

<Shayen. Mówiłam, że brak weny T.T>

OD Rill CD Ginewra/Akinori

- Może coś w stylu "nie jestem wszystkowiedzący"? - powiedziałam z wyrzutem.
Oboje zaskoczeni odwrócili się w moją stronę, a raczej tam, gdzie powinnam stać. Przymknęłam oczy, a moja skóra, włosy i ubranie znów odzyskały właściwe kolory. Posiadam dar kamuflażu i jestem z niego dumna.
- Co ty tu robisz?! Przecież powiedziałem...
- Ginewro, przepraszam cię, - zwróciłam się do niej ignorując zupełnie chłopaka - ale mu nie ufam. Za mocno to wszystko śmierdzi.
- Ja również - zacisnął pięść, aż pobielały mu kostki - martwię się o Ginewrę. Wielokrotnie wyciągałem ją z tarapatów i wielokrotnie udowodniałem, że może na mnie polegać!
- Dość! - Ginewra zamilkła i zarumieniła się. 
Pewnie była równie zaskoczona swoją reakcją co my. Akinori podszedł do niej i delikatnie położył ręce na jej ramionach. Poczułam ukłucie zazdrości, ale natychmiast zdusiłam je w sobie.
- Nikomu nie pozwolę cie skrzywdzić. - uśmiechnął się do niej ciepło.
Czułam się trochę jak intruz. Odwróciłam wzrok. Wydawali się sobie bardzo bliscy... Może nie powinnam wtrącać się w ich sprawy?
- Rill dokąd idziesz? - Ginewra delikatnie odsunęła przyjaciela i podbiegła do mnie.
- Ja... chyba powinnam...
- Powinnaś nam pomóc. - dokończył za mnie - Widzę, że Ginewra ci ufa. Może... i ja powinienem. - powiedział z wahaniem.
- Macie jakiś przedmiot należący do tych ludzi? - nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy.



<Ginewra? >

Od Leo CD Aya

- Chyba nie obrazisz się za ten mały żart?
Odwróciła się do mnie oburzona.
- Żart?!
Uniosłem ręce na znak, że się poddaję.
- No już.
Splotła ręce na piersi i zacisnęła usta w cienką linię. 
- Wiesz? Wyglądasz słodko, kiedy się złościsz. - zaśmiałem się znowu.
Tym razem Aya splotła palce obu dłoni i wygięła, aż rozległ się chrupot kostek.
- Sam się prosiłeś! - powiedziała cicho, robiąc kilka kroków w moją stronę.
Bardziej przypominała tygrysa szykującego się do ataku, niż rozgniewaną nastolatkę. Przyjąłem pozycję obronną i kiwnąłem ręką w geście zaproszenia. 
- Pokaż na co cię stać... mała.
Ruszyła na mnie jak rozwścieczony byk. W ostatniej chwili wykonałem unik. Niestety Aya potknęła się o kamień i poleciała w przód, abo raczej z górki w dół... Złapałem ją za ramię, ale siłą rozpędu pociągnęła nas oboje. Spadając, czułem ostre kamienie, gałązki i ciężar ciała dziewczyny. Wreszcie diabelski młyn dobiegł końca. Bolał mnie każdy centymetr ciała. Na dodatek, pechowo lub celowo, Aya wylądowała na mnie wbijając brodę w mój żołądek...


<Aya? >

Od Ginewry CD Rill/Akinori'ego


Trochę mnie zaskoczyło to, że wtrąciłam się do kłótni. Ale z drugiej strony smuciła mnie niezgoda panująca między nimi. Rill jeszcze dobrze nie znała Akinori'ego, a co za tym idzie - nie wiedziała, jaki on jest... Najwyraźniej potrzebowała czasu, by mu zaufać. Tak, jak ja na początku. Obojgu jednak zależało na moim bezpieczeństwie. Trochę mnie to poruszyło, lecz nie odważyłam się powiedzieć nic na ten temat.
- No dobrze, masz rację. - przyznał w końcu niechętnie.
- W takim razie powiesz nam, co się tu dzieje? - zapytała podejrzliwie Rill.
- Nie powiem wam. - odpowiedział, kładąc nacisk na ostatnie słowo.
- Jak to? - odparła nieco podniesionym tonem.
- Powiem Ginewrze. I tylko jej.
Ich spojrzenia skierowały się w moją stronę, a ja spuściłam wzrok. Nie lubiłam być w centrum uwagi.
Nie chciałam, żeby Ril została wyłączona z naszej rozmowy, ale z drugiej strony wiedziałam, że Akinori nie zmieni swej decyzji.
- To chodź... - powiedziałam niechętnie, przepraszająco patrząc na przyjaciółkę. Po chwili oddaliłam się wraz z nim.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, przemówił.
- Oni powinni tam być. Nie przewidziałem, że uciekną, i nie wiem, co się dzieje. - spojrzał mi w oczy.
Zdziwiłam się. Myślałam, że powiem mi coś, o czym nie wiedziałam.
- To wszystko...? - spytałam.
- Tak.
- Zatem, dlaczego nie mówiłeś nic Rill?
- Bo nie chciałem, żeby pomyślała, że jestem taki... nieogarnięty. - mruknął niechętnie.
To nie było do niego podobne. Nigdy nie zależało mu na czyimś zdaniu.
- Co jej powiemy?
- Jeszcze nie wiem, - odpowiedział powątpiewająco.

< Rill? ;) >




sobota, 22 marca 2014

Od Kutamo CD Nelly

Podwinąłem rękawy koszuli i wyjąłem potrzebne składniki z lodówki.
- Wspominałaś, że lubisz dbać o linię... - podrapałem sie po brodzie w zamysleniu. 
Nelly obserwowała mnie delikatnie się uśmiechając.
- Ty, moja królewno, będziesz musiała mi pomóc. - mrugnąłem do niej.
- Ja? No dobrze, skoro sam sobie nie poradzisz? - miała piękny uśmiech.
Dzięki współpracy szybko zrobiliśmy smakowicie pachnący obiad. Nelly wyjęła dwa talerze i nałożyła ziemniaczane purre, roladki z piersi kurczaka nadziewane białym serem z koperkiem. Polała wszystko sosem słodko - kwaśnym i przyjżała się z dumą swojemu dziełu.
- Jeszcze jedno. - nałożyłem obfite porcje sałatki greckiej na oba talerze - Wuala madame. 
- Mmm. Pysznie pachnie. - z rozmarzeniem pociągnęła nosem.
- Spróbujmy czy tak samo smakuje. 
W pokoju Nelly uprzątnęła stół z resztek materiałów, a ja grzecznie czekalem trzymająć oba talerze. Wreszcie usiedliśmy na łóżku i spróbowaliśmy owocu wspólnej pracy. Po skończonym posiłku Nelly położyła głowę na oparciu i westchnęła zadowolona. 
- Od dzisiaj zatrudniam cię jako kucharkę. - roześmiała się.
- Brzmi kusząco. - odwróciłem się do niej i pogłaskałem po policzku.


<Nelly? >

Rosa Destih





Imię: Rosa
Nazwisko: Destih
Przydomek/Pseudonim: -
Płeć: Kobieta
Wiek: 16 lat
Urodziny: 12.06
Pochodzenie: Irlandia
Charakter: Rosa to miła i wesola dziewczyna. Uwielbia rozmawiać z innymi i spędzać z nimi czas. Jest bardzo tolerancyjna i nie lubi konfliktów. Nie potrafi radzić sobie z problemami i bardzo łatwo ją urazić. Nie ma swojego zdania i łatwo nią manipulować. Ma bardzo słabą pamięć.
Aparacja: Rosa to dziewczyna o delikatnej urodzie i budowie ciała. Wygląda dziecinnie, ale zbytnio się tym nie przejmuje. Brązowe włosy sięgają jej okolic łopatek. Zawsze znajdzie się w nich jakaś kokardka. Oczy dziewczyny sa lekko różowe. Ubiera się ona zazwyczaj w sukienki z dlugimi, luźnymi rękawami. Rosa upodobała sobie pastelowe kolory i to głównie w nich się nosi. Kokardek i koronek nigdy zbyt dużo!
Nałóg: -
Hobby: Czytanie książek.
Motto: -
Sympatia: -
Profesja: Władająca mieczem 
W drużynie: -
Broń: Katana z ozdobną klingą.
Umiejętności specjalne: Drobne umiejętności lecznicze.
Umiejętności: Dziewczyna jest dosyć delikatnej budowy i raczej wszelkie sztuki siłowe są jej obce. Nadrabia za to inteligencją i znajomością wielu kultur.
Doświadczenie: Jednogwiazdkowy 
Misje: -
Rodzina: Nie pamięta.
Zamieszkanie: Akademik
Monety: 5000 J
Historia: Rosa nie pamięta zbyt wiele ze swojej przyszłości. Gdy skończyła 15 lat, przeżyła wypadek, w którym zginęli jej rodzice i siostra. Niestety nic nie pamięta, ponieważ doznała urazu czaszki, którego skutkiem była utrata pamięci. Dziewczyna zapomniała skąd pochodzi , ile ma lat i tak dalej. Wkrótce trafiła pod skrzydła przyjaciela swojego zmarłego taty. Ten zajął się nią przez krótki okres czasu i wysłał do akademii.
Steruje: Gellue.

Od Shayen CD Leo

- No ee dobrze .
Znów zrobił ten swój uroczy uśmiech . Wydawał się taki tajemniczy a zarazem co z tym idzie straszny. Nie wiedziałam o nim kompletnie nic, ale i tak na niego czekałam . Czemu ? Sama nie wiem. Może po prostu chciałam zobaczyć czy kiedykolwiek się uśmiechnie ? Ja robię to często nawet bez powodu ..
To jest moja taka przykrywka na to co tak naprawdę noszę głęboko . Ale kogo to obchodzi.
Myślałam że w tym gabinecie siedzi już wieki ale w końcu wyszedł.
- No nareszcie .
- No bo .. Gadał .. mi..oo..
- Historii szkoły , nieprawdaż ? - zaśmiałam się .
- Tak a potem ..
- Zrobił ci mały test . Skąd ja to znam .
- Czytasz w myślach ? - odparł lekko zdziwiony .
- Nie , ale każdy z nas miał tak samo .
- Aha .
- Jedyny zawód jaki potrafię do "niezdarstwo" .. - mruknęłam .
- Więc będę szedł za tobą , i jak coś cię złapię.
Odwróciłam się gdyż zapewne troszkę się zaczerwieniłam, Jezu .
- No to chodź oprowadzę cię po szkole .

< Weny nie mam ;___; Jak zawsze x.x Leo ? ;3 >

Od Aya CD Leo

Przez dłuższy czas wpatrywałam sie w przepiękny krajobraz.
- Ale pięknie - powiedziałam i nawet nie zorientowałam sie kiedy.
- Prawda? - chłopak uśmiechną sie
- N-Nie ciesz sie tak - bąknęłam i odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku niż do chłopaka.
- Hę? - spojrzał na mnie zdziwiony.
- Nie ważne...
Chłopak po chwili zaczął sie śmiać.
- Z czego sie tak śmiejesz? - popatrzyłam na niego lekko zła
- Z Ciebie! - wskazał palcem na mnie
- Z-Ze mnie? - zdziwiłam sie mocno - A co ja takiego zrobiłam?!
Chłopak podszedł do mnie i zrobił to samo wcześniej co ja. Mianowicie Leo napuszył policzki i zaczął gadać słodkim głosem:
- Mała Aya sie boi, mała Aya sie boi... - zaczął sie śmiać.
- C-Czego sie boję?! - powiedziałam zła
- Przestraszyłaś sie gdy miałem zamiar Cię zrzucić, prawda? - parskną śmiechem, a ja patrzyłam tylko jak sie wygłupia...


<Leo? xd>

Od Nelly CD Kutamo

- Jeżeli chcesz... to chodź jeszcze do mnie - westchnęła. 
- Nie będę ci w niczym przeszkadzał? - uśmiechnął się.
- Sprawisz mi jedynie przyjemność - wzruszyła ramionami i podniosła się z ławki, Koss zrobił to samo.
- W takim razie nie mogę odmówić - wziął ją za rękęi oboje poszli do jej domu.
Nelly rzuciła się na łóżko.
- Ile ja bym dała za choć jedno leniwe popołudnie! - stęknęła i wtuliła twarz w wielką poduszkę.
- Nie narzekaj... inni muszą pracować - zaśmiał się pod nosem.
- Ja też pracuję... ale jak mam ochotę - usiadła na brzegu łóżka. - Zgłodniałam.
- To chodź, zrobimy coś. - ruszył w stronę kuchni, Nelly poderwała się i ruszyła za nim.
- Mam nadzieję, że coś jeszcze mam coś zjadliwego - otworzyła lodówkę i przejrzała jej zawartość. - Meh... nic ciekawego.
Tak na prawdę lodówka była pełna po brzegi, ale dziewczyna nie umiała gotować, więc wszystko wydawało jej się okropne. Chłopak też schylił się i zajrzał do lodówki.
- Głupoty gadasz, zaraz coś wykombinujemy - zaśmiał się, a dziewczyna usiadła na blacie i zaczęła mu się przyglądać.
<Koss? ^^>

Od Hikaru CD Ksymko


- Słabo kłamiesz. - Oburzyłem się.
- Ech, to naprawdę nic. - Uśmiechnęła się do mnie.
- No już. Powiedz jaka jest prawda. - Mruknąłem.
- To naprawdę nieistotne. - Poszła do swojego pokoju.
Jak widać nie umie kłamać, ale o co może jej chodzić. Może to znowu wina jej ojca.. No nic idę do niej. Ruszyłem w stronę pokoju Ksymko.
- No już Ksymko. Powiedz mi jaka jest prawda. - Chwyciłem ją za ramiona.
- Ale, jakbym Ci powiedziała to byś się tylko zamartwiał.. - Spojrzała na ziemię.
Przyciągnąłem ręce do siebie. I poszedłem do jej matki.
- Proszę pani. - Spojrzałem na nią zmartwiony.
- O co chodzi? - Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Jak pani myśli. O co mogło chodzić Ksymko. - Mruknąłem.
- Nie mam pojęcia. - Zaczęła parzyć herbatę.
No cóż jak widać ona też nic nie wie.. Nie wiem dlaczego nie chcę powiedzieć o co chodzi, ale i tak nie odpuszczę. Znowu ruszyłem do pokoju Ksymko.
- Ksymko dlaczego kłamiesz? - Oparłem się o ścianę i włożyłem dłonie do kieszeni.
- Już Ci mówiłam. Nie chcę, żebyś się zamartwiał. - Wzięła książkę z półki i zaczęła ją czytać.

<Ksymko. Mówiłam, że brak weny ;o>

Od Leo CD Aya

Korzystając z okazji, że Aya miała zamknięte oczy, uśmiechnąłem się złośliwie. To była dobra okazja na rewanż. Mimo drażniącego charakteru zaczynałem ją na swój sposób lubić.
- Ok, tylko nie otwieraj oczu dopóki ci nie pozwolę. Nie podglądaj!
- Jaaasne.
Złapałem ją za ramię i udo. Pisnęła, kiedy zarzucałem ją sobie na kark jak worek kartofli. 
- Puszczaj zboczeńcu jeden! - poczułem jak wierzga i okłada moje plecy wolną ręką. W takiej pozycji nie miała szans.
- Uspokój się. Zamierzam cię tylko zrzucić z mostu.
- Co?!! Puszczaj ty draniu!
W drodze na górę dowiedziałem się o sobie jeszcze wielu ciekawych rzeczy. Niektóre mnie rozbawiły. Darła się tak na sam szczyt.
- Już jesteśmy na miejscu. Nie boli cię gardło? - zaśmiałem się złośliwie.
- Puszczaj ty...! - zgodnie z życzeniem puściłem ją niezbyt delikatnie na trawę. Ziemia była miękka, więc nie powinna się poobijać. Podniosła się szybko i uniosła rękę z zamiarem wyprowadzenia ciosu.
- Opanuj się. - powiedziałem pośpiesznie i wskazałem na rozciągający się widok za barierką. Obserwując mnie kątem oka, odwróciła lekko głowę i spojrzała w bok.
- Wow..!
- Tylko tyle? - parsknąłem.
Nagle uderzyła mnie pięścią w ramię.
- A to za co?!
- Za to - poprawiła włosy - jak mnie tu zaniosłeś!
Pokręciłem głową z szerokim uśmiechem.


<Aya? XD>

Od Ksymko CD Hikaru

Zawsze bałam się tego pierwszego "prawdziwego" pocałunku, że zrobię coś nie tak .. Ale wyszło całkiem nieźle . Po raz pierwszy w życiu chyba czegoś nie schrzaniłam, brawo Ksymko powinnaś być z siebie dumna.
Nagle do pokoju weszła mama.
- Przepraszam że przeszkadzam ale Ksymko mogłabyś iść do sklepu po wodę ? - zrobiła ten swój uroczy uśmieszek, jak ja go nienawidzę .. Zwłaszcza w takiej chwili .
- Okej - wstałam niechętnie .
- Pójdę z tobą - wstał a po chwili opadł .
- O nie mój drogi ! Ty musisz odpoczywać !
- Ale ..
- Żadnych ale - wyszłam .
Niedaleko domu zobaczyłam na jezdni strzałki . To jest trochę podejrzane ale oczywiście genialna Ksymko musiała po nich iść . Szukają mnie ludzie ojca a ja idę po strzałkach tak po prostu narysowanych na jezdni bo w końcu czemu nie .. Geniusz . Przypominało mi to scenę z filmu " Koszmar z Ulicy  Wiązów " heheh co tam horror ,  tylko tam na końcu wszyscy zginęli ale nie ważne ... W najgorszym wypadku zginę ale nie ma się przecież czym przejmować , idź dalej .. Dlaczego by nie . Od razu chyba zrobię zaproszenia na mój pogrzeb z napisem " Jej odwaga i ogromna ciekawość.............zakopały ją w piachu" . Idealnie.
Robiło się co raz ciemniej , pewnie mama panikuje gdzie jestem i pewnie zaraża tym Hikaru, może powinnam wracać ? Nie kupiłam wody , a tam . Kupi się jutro . Dobra wracam . Zawróciłam ale w tym samym momencie ktoś wciągnął mnie w ciemny zaułek .
- Tata ?!
- Idziesz ze mną .
- Śnisz .
Zaczęłam iść w stronę domu .
- Stój młoda damo, i tak nikt ci już nie pomoże .
Wiem o tym że wołać Hikaru raczej nie mogę, kiepsko się czuję i to widać nawet jak chce to ukryć.
Kurde no..
- Czego ty ode mnie chcesz ?
- Jesteś moją córką, nosisz w sobie moją krew .. Demona .
- CO ?!
- A jak myślisz dlaczego np twoje oczy różnią się od tych brrrr..ludzi?
Fakt , kolor oczu akurat miałam po ojcu .. O jezu ..
- Nie jestem taka jak ty !
- Ale będziesz , transformacja w demona już się zaczęła . Nie opanujesz tego, ja muszę cię uczyć.
- Nie jestem żadnym przeklętym demonem cholera !
- Pogódź się z tym.
- Całe życie wmawiałeś mi kłamstwa , czemu teraz mam ci wierzyć ?
- Czas zrobi swoje i dowiesz się prawdy - zniknął w ciemności .
Ta jasne , demon akurat . Demony nie istnieją !
Weszlam do domu troche skolowana .
- Cos sie stalo ? - zapytal Hikaru z troska w glosie .
- Nie . - sklamalam .

< Hikaru ? xd >

Od Leo CD Shayen

- Nie, wszystko ok. Czemu pytasz? - udałem lekko zdziwionego.
Szkolenia w wojsku nauczyły mnie odgadywać nastroje innych i maskować własne uczucia. Dzięki temu nikt nie wiedział, że miałem coś wspólnego z wypadkiem na drodze. Przynajmniej miałem taką nadzieję. Dziewczyna przyglądała mi się dziwnie.
- Nic. - zabrała książkę i szybko otworzyła drzwi szkoły.
Bała się mnie, wyraźnie to czułem. Złapałem ją za ramię.
- Hej, poczekaj. Chyba nie jestem taki straszny. - uśmiechnąłem się.
- N-nie... - wyjąkała.
- Mogłabyś mi pomóc?
Podniosła głowę.
- Jasne. - w jej głosie wyczułem niepewność.
- Jestem tu pierwszy raz. Mogłabyś mi wskazać gabinet dyrektora?
Tym razem na jej twarzy dostrzegłem delikatny uśmiech. Była świetną przewodniczką i w ciągu kilku minut doszliśmy do gabinetu.
- Dzięki. - rzuciłem przez ramię.
- Nie ma sprawy. - odwróciła się z wyraźną ulgą.
Może rzeczywiście napawam ludzi lękiem? Położyłem rękę na klamce.
- Byłbym zapomniał. Jak masz na imię?
- Shayen - powiedziała cicho i zarumieniła się.
- Jestem Leo. Będzie mi miło, jeśli zaczekasz chwilę. To nie powinno zająć wiele czasu. Pokażesz mi później resztę szkoły?


<Shayen? Co dalej? ;)>

Od Aya CD Leo

Chłopak uśmiechną sie lekko.
- Ale sie wdzierasz. - zaśmiał sie.
- Ż-Że co?! - popatrzyłam na niego oburzona i odwróciłam głowę.
- No już, obraziłaś się? - westchnął.
Spojrzałam sie na niego i zrobiłam słodziutką minkę...
- Czyżby zboczuszek Leoś był zazdrosny? - Napompowałam policzki i zaczęłam mówić przesłodzonym głosem - Zboczuszek Leoś zazdrośniak - zaczęłam się śmiać i skakać w okół niego.
- Hej, mała! - powiedział oburzony.
Stanęłam i spojrzałam się na chłopaka. Zdenerwowałam się...
- Masz coś do mojego wzrostu?! - krzyknęłam
- No... Y... To, że jesteś mała? - chłopak zdziwił sie tym pytaniem. Było to po nim widać.
- Tak, to może w takim razie powinnam Cię przerosnąć, co?! - podeszła do chłopaka i wyciągnęła do niego ręce.
- Co chcesz? - spojrzał sie dziwnie na moje ręce
- Weź mnie na barana... - zarumieniona lekko odwróciłam głowę i zamknęłam oczy, by pokazać chłopakowi, żeby nie stawiał oporu.

<Leo? xd>




Od Leo CD Aya

- 19, a ty kapryśnico?
Skrzywiła się lekko.
- I oglądasz się za szesnastkami?
- Sama na mnie wlazłaś. - uśmiechnąłem się krzywo i poczochrałem jej włosy.
- Hej! Łapy przy sobie! - krzyknęła oburzona, odsuwając się o krok.
Wsadziłem ręce w kieszenie. Inni uczniowie omijali nas szerokim łukiem. Czy to dzięki reputacji tej dziewczyny, a może naszego małego przedstawienia? Miała trudny charakter. A niech tam...
- No, to może uczcimy chwilowe zawieszenie broni?
- O ile będziesz trzymał łapy przy sobie i nie nazywaj mnie kapryśnicą! - założyła ręce na piersi.
- Dobra. Lubisz krzyczeć. Znam dobre miejsce, gdzie będziesz mogła to robić do woli. - puściłem jej oko.
- Co to za miejsce? - spytała podejrzliwie.
- Zobaczysz.
Wyszliśmy z Akademii. Postanowiłem zaprowadzić ją do mojego "sanktuarium". Pół godziny później znaleźliśmy się poza miastem, blisko torów.
- Dokąd mnie prowadzisz? - zdawała się lekko podenerwowana.
- Już blisko. I chyba dopisze nam szczęście. Szybko. - złapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem pod mały wiadukt - Zaraz przejedzie pociąg. Zatkaj uszy!
Po chwili usłyszeliśmy turkot pociągu i okropny zgrzyt.
- Teraz!
- Co..?
- Krzycz!
Oboje darliśmy się wniebogłosy przez dobrą minutę.
- To było super! - krzyknęła uradowana.


< Aya ? >

Od Shayen

Rodziców nie było w domu, jak zwykle długo pracują. Pomaszerowałam na górę do swojego pokoju. Wzięłam moją ulubioną książke i usiadłam na łóżku. Miałam zamiar sobie trochę poczytać, skoro i tak nie mam nic ważniejszego do roboty.Nagle usłyszałam za oknem hałas , ehh to tylko jakieś dzieciaki . Położyłam się spać  bo od tego czytania rozbolały mnie oczy a poza tym czytam 10 raz tą samą książkę , nic mnie nie ominie.
Obudziłam się jak zawsze godzinę przed wyjściem do Akademii. Ubrałam się i poszłam ogarnąć do łazienki.. Zajęło mi to całe 45 minut ! Ubrałam kurtkę i wyszłam na zewnątrz kierując się w stronę szkoły. Po drodze ujrzałam policję, wszędzie. Musiał stać się jakiś straszny wypadek , ciekawe. Nie wątpię że za jakąś godzinę się dowiem gdyż wieści tutaj szybko się rozchodzą , to przecież nasze cudowne Rivendell...W końcu doszłam do drzwi , koło nich stał jakiś chłopak. Który tak trochę zasłaniał drzwi .

- Ee mógłbyś się przesunąć , proszę ?
- Jasne , sorry . - mruknął i odsunął się .
Swoim wyglądem wydawał mi się bardzo tajemniczy . Jego oczy nie ukazują żadnych uczuć, po prostu pustka. To w ogóle człowiek ? Z tego zamyślenia upadła mi książka prosto pod jego nogi. Świetnie Shayen oby tak dalej niezdaro..
Podniósł książkę i mi ją podał .
- D-dziękuje .
- Nie ma sprawy .
Nawet jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć , nic a nic . Nie widać było uśmiechu , nawet smutnej miny.
- Coś się stało ? - zapytałam niepewnie .

< Leo ? xd >