Zacisnąłem pięść. Ta dziewczyna potrafiła doprowadzić człowieka do
szewskiej pasji, a potem pojawić się i... przeprosić. Z drugiej strony
przyszło jej to z trudem. Prawdę mówiąc, ja też zachowałem się jak
idiota. Poniosły mnie nerwy. Wziąłem głębszy wdech i rozluźniłem dłoń.
- Wiesz... - zacząłem z wahaniem - Ja też powinienem cię przeprosić...
Podniosła głowę i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Nie jestem przyzwyczajony do takich zachowań kapryśnych nastolatek... - ugryzłem się w język.
"Zamknij się. Miał być rozejm!"
- Kapryśnych nastolatek...?! - powtórzyła wściekle - Zachowałeś się jak jakiś... zboczeniec! - powiedziała ostro.
- Biegłaś jak ślepa, to co miałem zrobić?!
- Na przykład odsunąć się? - powiedziała zjadliwym tonem i zacisnęła ręce w pięści.
Kolejnych kilka wdechów... Dlaczego nie potrafiłem zachowywać się przy niej po ludzku?
- Dobra. - przymknąłem oczy - Rozejm?
Zastanowiła się przez chwilę.
<Aya? Jasne, a ty? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz