- Może coś w stylu "nie jestem wszystkowiedzący"? - powiedziałam z wyrzutem.
Oboje zaskoczeni odwrócili się w moją stronę, a raczej tam, gdzie powinnam stać. Przymknęłam oczy, a moja skóra, włosy i ubranie znów odzyskały właściwe kolory. Posiadam dar kamuflażu i jestem z niego dumna.
- Co ty tu robisz?! Przecież powiedziałem...
- Ginewro, przepraszam cię, - zwróciłam się do niej ignorując zupełnie chłopaka - ale mu nie ufam. Za mocno to wszystko śmierdzi.
- Ja również - zacisnął pięść, aż pobielały mu kostki - martwię się o Ginewrę. Wielokrotnie wyciągałem ją z tarapatów i wielokrotnie udowodniałem, że może na mnie polegać!
- Dość! - Ginewra zamilkła i zarumieniła się.
Pewnie była równie zaskoczona swoją reakcją co my. Akinori podszedł do niej i delikatnie położył ręce na jej ramionach. Poczułam ukłucie zazdrości, ale natychmiast zdusiłam je w sobie.
- Nikomu nie pozwolę cie skrzywdzić. - uśmiechnął się do niej ciepło.
Czułam się trochę jak intruz. Odwróciłam wzrok. Wydawali się sobie bardzo bliscy... Może nie powinnam wtrącać się w ich sprawy?
- Rill dokąd idziesz? - Ginewra delikatnie odsunęła przyjaciela i podbiegła do mnie.
- Ja... chyba powinnam...
- Powinnaś nam pomóc. - dokończył za mnie - Widzę, że Ginewra ci ufa. Może... i ja powinienem. - powiedział z wahaniem.
- Macie jakiś przedmiot należący do tych ludzi? - nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy.
<Ginewra? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz