Ginewra
podniosła jedną z kartek leżących się na ziemi. Nieco zdezorientowana
podała mi papier. Przeczytałam tekst kilkakrotnie.
- I co teraz? - zapytałam zrezygnowana. - Musieli zostawić jakieś ślady. - zaczęła rozglądać się po sporym pomieszczeniu. Po chwili krzyknęła uradowana i podniosła mały przedmiot do góry. Niestety treść słów nie dotarła do mnie. Przed oczami zobaczyłam obrazy. Mężczyznę w średnim wieku, z którym Gin zderzyła się na ulicy, idąc do szkoły. Zaraz po jej odejściu wyjął telefon i zadzwonił. Kolejny obraz przedstawiał dziwnego ucznia na korytarzu w szkole. Mijałyśmy go w drodze na taras. Zobaczyłam jeszcze kilka osób, które śledziły, bądź obserwowały dziewczynę. Była zbyt zamknięta we własnym świecie, żeby to dostrzec. Wizja zniknęła. Ginewra stała przy mnie, powtarzając coś uparcie. - Co? - spytałam niepewnie - Wszystko ok? - Tak..., chyba tak. Widziałam ludzi. Obserwowali cię. Wydawała się przerażona. - Muszę porozmawiać z Akinori... - wymamrotała i wybiegła z budynku. <Ginewra? Może być? ;)> |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz