- Nie ze mną. - puściłem do niej oko.
Do brzegu dotarliśmy w rekordowym czasie. Rzuciłem facetowi monetę i w biegu złapałem Rin za rękę. Dziewczyna zdążyła jeszcze zarzucić torbę na ramie. Pobiegliśmy skrótem na tyły szkoły.
- I co teraz? - wydyszała, wskazując na mur otaczający teren szkoły.
- Wskakuj. - kucnąłem i wskazałem na splecione ręce przed sobą - Podrzucę cię.
Zacisnęła usta, ale podeszła i pewnie oparła stopę o moje ręce.
- Gotowa? Na raz..., dwa... - nie czekając na trzy podrzuciłem ją do góry.
- Nie jestem go... - reszta zdania utonęła w wiązance przekleństw i to napewno niewypowiedzianych przez Rin...
Szybko przeskoczyłem przez płot, lądując - na szczęście - obok dyrektora. Niestety dziewczyna nie miała takiego farta... Mężczyzna niezgrabnie podniósł się z ziemi.
- Co to ma znaczyć!? - wydarł się.
Zasłoniłem dziewczynę, chcąc wytłumaczyć całe zajście. Rin natomiast pozbierała rozrzucone rzeczy na trawie, wyminęła mnie i dumnie stanęła porzed wściekłym dyrektorem...
<Rin? ;)>
Do brzegu dotarliśmy w rekordowym czasie. Rzuciłem facetowi monetę i w biegu złapałem Rin za rękę. Dziewczyna zdążyła jeszcze zarzucić torbę na ramie. Pobiegliśmy skrótem na tyły szkoły.
- I co teraz? - wydyszała, wskazując na mur otaczający teren szkoły.
- Wskakuj. - kucnąłem i wskazałem na splecione ręce przed sobą - Podrzucę cię.
Zacisnęła usta, ale podeszła i pewnie oparła stopę o moje ręce.
- Gotowa? Na raz..., dwa... - nie czekając na trzy podrzuciłem ją do góry.
- Nie jestem go... - reszta zdania utonęła w wiązance przekleństw i to napewno niewypowiedzianych przez Rin...
Szybko przeskoczyłem przez płot, lądując - na szczęście - obok dyrektora. Niestety dziewczyna nie miała takiego farta... Mężczyzna niezgrabnie podniósł się z ziemi.
- Co to ma znaczyć!? - wydarł się.
Zasłoniłem dziewczynę, chcąc wytłumaczyć całe zajście. Rin natomiast pozbierała rozrzucone rzeczy na trawie, wyminęła mnie i dumnie stanęła porzed wściekłym dyrektorem...
<Rin? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz