Nelly pomyślała, że chłopak wystraszył się jej. Jego policzek dotknęły
jej zimne wargi. Czyżby Nelly przypominała trupa w dziewczęcej powłoce?
Dziewczyna westchnęła głęboko. Nadal nie wiedziała zbytnio co się
dzieje. Ślepo wpatrywała się w podłogę. Po dłuższej chwili zdjęła
bluzkę, zakolanówki i podartą spódnicę. Z jej ubioru jedynie czarna
bielizna była w dobrym stanie. Dziewczyna stanęła na podłodze. Poruszyła
delikatnymi stópkami przez, które przeszło zimno podłogi. Spojrzała na
ciuchy przyniesione przez dziewczynę. Założyła szybko białą sukienkę.
Była ładna, aczkolwiek nie w jej guście. Zbyt skromna, jedynie jej dół
zdobiła koronkowa falbanka. Nelly od razu przerobiła ją w myślach na
jedną z tych swoich lolit. Ale bierze się to, co się ma.
Dziewczyna rozejrzała się i wyszła z pomieszczenia. Powoli ruszyła
korytarzem domu, który zdawał się być ogromny w porównaniu z jej skromną
kawalerką. Przypominał jej stary dom, w którym mieszkała. Jednak nikt
jej nie pilnował, w przeciwieństwie do tamtej klatki, która ją
ograniczała i kryła przed światem zewnętrznym. Zatrzymała się, a na jej
twarzy zagościł uśmiech. Spojrzała na swoje ramiona. Nie były już
posiniaczone. Słyszała głosy dochodzące z łazienki, jednak nie
zamierzała tam iść. Nie chciała przeszkadzać, uważała się za źródło
problemów. Bo tak właściwie było. Nelly wolałaby już umrzeć niż ciągle
użerać się ze swoimi prześladowcami. Miała dosyć. Może lepiej i łatwiej
byłoby, gdyby zwyczajnie się poddała i przestała walczyć z
przeznaczeniem? Mała i głupiutka Nelly...
Dziewczyna odwróciła się gwałtownie. Ujrzała chłopaka i jego siostrę.
- Koss... wybacz - wyszeptała i zalała się łzami. Była niestabilnia psychicznie i bliska histerii.
<Kutamo? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz