piątek, 14 marca 2014

Od Rin CD Kutamo


Z pokrowca wyciągnęłam miecz, a ten zalśnił mimo półmroku. Bestia trochę przeraziła się na widok broni, dzięki której przedwcześnie znalazła się w zaświatach. Nie chciała po sobie poznać strachu, ale wiedziałam że boi się.
- Mieczyk? Miło, ale nic nim nie zdziałasz.
,,Jeszcze zobaczymy" - uśmiechnęłam się szyderczo.
Skoczyłam, uniosłam się w górę, ale stwór zrobił unik, a ja w ostatniej chwili uniknęłam upadku. Koss dzielnie zmagał się z duszami, było ich coraz mniej. Spróbowałam magią. Natężyłam swoje mięśnie i szeptałam zaklęcie. Duch przycisnął mnie do ściany i chwycił za nadgarstki. Całował mnie po szyi, przez co prawie straciłam oddech. Gdy istota zniżała się, udało mi się wyswobodzić z uścisku. Ścisnęłam naszyjnik i krzyknęłam bojowo.Odrzuciłam istotę kilka metrów dalej. Zaczęłam biec na napastnika otoczona promieniami niebiesko-białego światła. Przewróciłam go i usiadłam na nim. Teraz był całkowicie bezsilny. Wypowiedziałam zaklęcie i rzuciłam go na leżącego pode mną. Ten zawył i zaczął palić. Zeszłam z niego i zaśmiałam się szyderczo. Krzyczał z bólu, ale nie mógł się ruszyć. Z diabelskim uśmiechem użyłam naszyjnika, aż miło było patrzeć jak patrzy na mnie ze strachem. Wytworzyłam coś podobnego do miecza świetlnego. Prześwietliłam tym demona. Zwijał się z bólu, a ja powiedziałam.
- Będziesz błagał o litość czy może wolisz zginąć?
Stwór nic nie mógł powiedzieć, tylko krzyczał jak opętany.
- Cóż, widzę że wybrałeś drugą opcję...
Naszyjnik zmienił się w sztylet, połyskujący złowieszczo. Pochwyciłam go i wbiłam prosto w jego serce. Ofiara roztopiła się i zniknęła. Chmura otaczająca Kossa również. Miałam na sobie zakrwawione ubranie. Wszystko wróciło do normy, oprócz ubioru oczywiście. Chłopak podszedł do mnie.

<Koss? Taa, Happy End xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz