Ginewra niechętnie poszła za Rill, zapewne dlatego, że była zbyt mało
asertywna. Nie miała pojęcia, co takiego zechce pokazać jej nieznajoma.
Nic, poza widokiem ukochanej Walii nie mogłoby wywołać u niej radości.
Gdy tylko więc zobaczyła przepiękny, górski krajobraz, z nietypowym dla
siebie entuzjazmem podbiegła jak najbliżej barierki. Ten widok może aż
tak bardzo nie synchronizował się z tym, który pamiętała, ale bardzo go
przypominał. Do serca drobnej dziewczyny zawitało jednocześnie szczęście
i ogromna tęsknota.
Po paru dobrych chwilach zwróciła się w stronę towarzyszki. Nie bardzo
wiedziała, co powiedzieć, jednak czuła ogromną wdzięczność.
- Dziękuję. - powiedziała nieśmiało, a na jej ustach zatańczył delikatny uśmiech.
- Nie ma za co. Często tu bywam. - usłyszała w odpowiedzi.
- A Ty skąd jesteś? - odważyła się zapytać.
- Ze Szkocji.
- To blisko. Byłam tam kiedyś.
- Naprawdę?
- Tak. Ale tylko raz. - westchnęła.
Nie chciała wyjawić więcej ze swojej historii, a i tak uważała, że
powiedziała już dostatecznie dużo. Zapadło więc niezręczne milczenie,
które wkrótce przerwała Rill.
< Rill? :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz