- Cóż, to trudne. Nikomu tego nie mówiłam ale... - trochę posmutniałam.
- ?
- W swoim życiu przeżyłam taką jakby teksańską masakrę...
- Jak nie jesteś w stanie tego powiedzieć to nie mów tego.
- Nie przerywaj mi. Po tym, w nocy nawiedzały mnie duchy tych ofiar. W
nocy groziły mi że do nich dołączę. Nagle mnie coś naszło i
postanowiłam się tak namalować. Gdy ,,wytrzeźwiałam" było już za późno.
Obraz tak się utrwalił, że nie mogłam go zniszczyć. Próbowałam go
wyrzucić, spalić. Nic z tego. On ciągle wraca. Jest opętany....
<Koss? Mrocznie się zrobiło O.O>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz