Był ładny poranek. Nelly wstała niewyspana. Stała w łazience przed
lustrem i przecierała zaspane oczy. Doprowadziła się do porządku i
wyszła z łazienki. Ubrała swoją ulubioną sukienkę i założyła ukochane
rajstopy. Zadowolona szła w stronę drzwi, omijając niechlujnie
porozrzucane skrawki materiałów. Wyszła ze swojego mieszkania i zamknęła
drzwi. Chwilkę zajęło jej pokonanie schodów, zaraz była już na
podwórku. Zauważyła, że ludziom dzisiaj zbytnio się nie spieszy.
Przemierzali spokojnie chodniki we własnym rytmie. Uradowana sielskim
wręcz krajobrazem, skierowała się w stronę swojej nowej szkoły.
*
Budynek był ogromny, w pełnym słońcu przytłoczył dziewczynę swoim
majestatem. Westchnęła i weszła do środka. Szła długim korytarzem, który
zdawał się nie mieć końca. Po dłuższej chwili dostrzegła jakiegoś
chłopaka.
- Ej! - krzyknęła, pomachała ręką i podeszła bliżej.
- Mogłbym poprosić o pomoc? - uśmiechnęła się.
<Ktoś chętny? ^^">
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz