- Wszystko mnie przytłacza, mam dość - powiedziała dosyć cicho. Ton jej głosu był taki... smutny?
- Wiem, nie przejmuj się - w tym momencie Nelly przytuliła się do niego
mocno, potrzebowała przecież kogoś na kim mogła polegać.
- Mam nadzieję, że nie zrozumiałeś mnie źle. To było takie...
niespodziewane? Źle zareagowałam - westchnęła i spojrzała mu w oczy -
J-ja cię kocham.
Teraz to Nelly przysunęła jego twarz do siebie i pocałowała go. Dosyć długo, na tyle ile pozwalały jej słabe płuca.
Oboje tkwili w swoich objęciach przez dłuższą chwilę. Dziewczyna
oderwała się od niego pierwsza i usiadła na łóżku. Przez chwilę trwała
niezręczna cisza. Chłopak usiadł obok niej, a ona westchnęła głęboko.
- Jeszcze raz dziękuję.
- Nie musisz. To mój obowiązek. Jesteś dla mnie ważna.
Nelly położyła się na łóżku i westchnęła.
- Dlaczego wszystko jest takie pokręcone? Mam dość...
- Spokojnie, chyba na chwilę odpuszczą - w tej chwili pomyślał o liście od Urlyka do Nelly.
- Mam taką nadzieję - podniosła się i podeszła do balkonu - która jest godzina?
<Kutamo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz