Siedzieliśmy oglądając kolejny film. Rin
śmiała się z komedii francuskiej. Nie zauważyliśmy, kiedy w pokoju
zrobiło się chłodniej. Zaczęło się niewinnie. Firanka w oknie poruszyła
się nieznacznie.
- Zaczęło się... - powiedziała cicho i wskazała na niewyraźny cień na ścianie.
Poczułem jak włoski na karku stanęły mi dęba. Dyskretnie wyjąłem sztylet z pochwy przywiązanej do łydki. Srebro... podobno działa...
- Masz gotowe zaklęcia? - wyszeptałem.
Udawaliśmy, że nadal oglądamy film.
- Za tobą. Nadchodzi... - odpowiedziała równie cicho z lekką nutką histerii w głosie.
Wyczułem delikatną woń spalenizny. Nie czekając dłużej, wyprężyłem się i wbiłem ostrze tuż nad głową w czarny kształt przybierający ludzką postać. Stwór zawył i rzucił mną o ścianę. Uderzenie pozbawiło mnie oddechu. Uniosłem głowę i jak przez mgłę dostrzegłem Rin otoczoną przez czarną chmurę. Szykowała się do rzucenia zaklęcia. Ciemna postać nabierała rzeczywistych kształtów i kolorów. Teraz miałem szansę!
- Przyprowadziłaś dla mnie kolejną zabawkę? Jak miło... - cień przybrał postać mężczyzny i zaśmiał się szyderczo.
Uniósł dłoń i delikatnie musnął policzek Rin. Zrobiła krok do tyłu nadal szepcząc słowa zaklęcia. Muszę odwrócić uwagę tego potwora i dać czas dziewczynie....
- Zostaw ją! - krzyknąłem i rzuciłem się w stronę przeciwnika.
Odwrócił głowę, ukazując diabelski uśmiech. Machnął ręką, a zgraja cieni otoczyła mnie kręgiem, jednak to wystarczyło, by Rin mogła działać...
<Rin?>
- Zaczęło się... - powiedziała cicho i wskazała na niewyraźny cień na ścianie.
Poczułem jak włoski na karku stanęły mi dęba. Dyskretnie wyjąłem sztylet z pochwy przywiązanej do łydki. Srebro... podobno działa...
- Masz gotowe zaklęcia? - wyszeptałem.
Udawaliśmy, że nadal oglądamy film.
- Za tobą. Nadchodzi... - odpowiedziała równie cicho z lekką nutką histerii w głosie.
Wyczułem delikatną woń spalenizny. Nie czekając dłużej, wyprężyłem się i wbiłem ostrze tuż nad głową w czarny kształt przybierający ludzką postać. Stwór zawył i rzucił mną o ścianę. Uderzenie pozbawiło mnie oddechu. Uniosłem głowę i jak przez mgłę dostrzegłem Rin otoczoną przez czarną chmurę. Szykowała się do rzucenia zaklęcia. Ciemna postać nabierała rzeczywistych kształtów i kolorów. Teraz miałem szansę!
- Przyprowadziłaś dla mnie kolejną zabawkę? Jak miło... - cień przybrał postać mężczyzny i zaśmiał się szyderczo.
Uniósł dłoń i delikatnie musnął policzek Rin. Zrobiła krok do tyłu nadal szepcząc słowa zaklęcia. Muszę odwrócić uwagę tego potwora i dać czas dziewczynie....
- Zostaw ją! - krzyknąłem i rzuciłem się w stronę przeciwnika.
Odwrócił głowę, ukazując diabelski uśmiech. Machnął ręką, a zgraja cieni otoczyła mnie kręgiem, jednak to wystarczyło, by Rin mogła działać...
<Rin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz