Wziąłem kubek z tacy i wciągnąłem aromatyczny zapach herbaty.
- Ładnie pachnie.
- To moja mieszanka specjalna, zawsze wychodzi inna. - uśmiechnęła się i puściła do mnie oko.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszędzie stały obrazy na sztalugach,
niedokończone lub zakryte materiałem. Dziewczyna miała pewną rękę i
niemały talent.
- Podobają ci się? - odstawiła kubek i podeszła do zamalowanych płócien.
Przez kolejne pół godziny prezentowała swoje obrazy. Byłem pod
wrażeniem. Piękne widoki, zwierzęta, szkice twarzy. Nagle odwróciła się
do mnie z szerokim uśmiechem i wesołymi ognikami w oczach. Wiedziałem,
że czas brać nogo za pas. Niestety dziewczyna skutecznie mi to
utrudniała. Przez chwilę widziałem tylko jej wielkie, niebieskie oczy.
- Może chciałbyś, żebym namalowała ciebie? - spytała niewinnie....
<Rin? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz