- Nie bardzo znam się na kobiecych gustach, ale z pewnością się ucieszy.
- Mam już nawet pomysł. - miała piękny uśmiech, który psuł jeden, jedyny szczegół.
Nachyliłem się nad stołem i zdjąłem z brody Nelly kawałeczek listka pietruszki.
- To na drugie śniadanie? - puściłem do niej oko.
Roześmiała się serdecznie.
- Dbam o linię. - nagle posmutniała - Myślisz, że ci ludzie wrócą?
Wydawała się zmęczona ostatnimi wydarzeniami. Przygarbiła ramiona, jakby dźwigała wielki ciężar.
- Zadbam o to, żeby dali ci spokój - położyłem rękę na jej drobnej dłoni - Nie martw się, za niedługo wszystko się skończy.
Wydawała się powątpiewać w moje słowa. Jak długo była zdana tylko na siebie? Nagle Nelly zesztywniała i gwałtownie cofnęła rękę. Usłyszałem ciche kroki Rill na schodach. Jak zwykle, pojawia się w najmniej odpowiednim momencie... Zaspana w długiej koszuli nocnej weszła do kuchni.
- Gdzie śniadanie dla mnie?- Oj gołąbki, nie przeszkadzajcie sobie. - uśmiechnęła się szeroko, ukazując wszystkie zęby.
Nelly wbiła wzrok w ręce splecione na kolana.
- Na patelni masz jajecznicę.Resztę zrobisz sobie sama królewno.
Parsknęła obrażona. Nelly przyglądała się naszemu przekomarzaniu z zagadkowym wyrazem twarzy. Tęskniła za czymś? Rill podeszła do kuchenki i podniosła patelnię.
- Nie przejmuj się nią. Zaraz... - patelnia uderzyła z głośnym brzękiem o podłogę.
- Rill... - dziewczyna podniosła się z krzesła z widoczną troską na twarzy.
- Nie dotykaj jej, nie teraz. - uprzedziłem Nelly - Przykro mi, że musisz to oglądać. To... u nas rodzinne.
Moja kuzynka stała sztywno przy kuchence z zamglonym wzrokiem. Wreszcie wypuściła powietrze i odwróciła się gwałtownie z stronę naszego gościa.
- Nie wracaj do domu. Oni tam są...!
<Nelly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz