czwartek, 13 marca 2014

Od Kutamo CD Nelly

Wyjąłem telefon z kieszeni.
- Parę minut po 16 - tej. - podszedłem do niej i objąłem ramieniem - Muszę wyjść na chwilę. Wiesz..., Rill będzie się martwić. Wybiegłaś tak szybko... - starałem nie patrzeć jej w oczy, żeby nie dostrzegła kłamstwa...
Przytuliła się do mnie.
- Wracaj szybko. - wyszeptała ze smutkiem.
- Wrócę, nim się obejrzysz księżniczko. - pocałowałem Nelly w czoło i zostawiłem samą wpatrzoną w horyzont za oknem.
Schodząc po chodach, wyjąłem karteczkę z kieszeni i jeszcze raz przebiegłem wzrokiem tekst. Pan Hasen pisał, że przyjedzie dziś popołudniu do miasta i zatrzyma się w hotelu Casa Fuster. To kilka przecznic stąd. Po wyjściu z budynku, zatrzymałem się i spojrzałem na okna mieszkania Nelly. Mam nadzieję, że mnie nie obserwowała. Przyspieszyłem kroku. 10 minut później byłem na miejscu. Jak poruszać się bezkarnie po całym hotelu? W przebraniu. Uśmiechnąłem się złośliwie. Bez większych problemów dostałem się na tyły budynku. Przy wejściu do kuchni stał duży, biały samochód. Pewnie jedzonko przywieźli dla bogatych darmozjadów. Tym lepiej dla mnie... Podszedłem bliżej tak, by dostrzegł mnie młody facet wyładowujący skrzynki z owocami morza.
- Hej, nie wolno się tu kręcić! Zmiataj stąd!
- Sory, jestem nowy i...
- Jasne, a ja jestem ciotką burmistrza! - podszedł do mnie i złapał za ramię - Powiedziałem, żebyś stąd znikał!
Chwyciłem go za nadgarstek i przerzuciłem przez prawy bark na ziemię. Stęknął cicho, lądując na brukowanej kostce. Przykucnąłem przy nim i pozbawiłem przytomności uderzeniem w skroń. Rozejrzałem się czujnie, czy nikt nie nadchodzi. Następnie zaciągnąłem faceta za kontener na śmieci u włożyłem jego biały fartuch. Przebrany podszedłem do samochodu i podniosłem samotne skrzynki.
- Hej, młody! Co się tak guzdrzesz?! Klienci czekają! - tłusty facet, chyba kucharz, machnął na mnie ręką - A gdzie ten drugi? - rozejrzał się podejrzliwie.
- Kazał mi to zanieść i gdzieś poszedł. - zrobiłem bezradną minę i wzruszyłem ramionami.
- Same lenie z was! - zdenerwowany mężczyzna wszedł do środka i wskazał chłodnię - Zanieś to. Tylko się pośpiesz!
Mijając chłodnię, zaczepiłem kelnera.
- Gdzie to postawić?
- Co, pierwszy dzień w robocie? - uśmiechnął się do mnie wyrozumiale.
Wszedł do chłodni i wskazał odpowiednie miejsce. Postawiłem skrzynki gdzie trzeba.
- Wybacz, że muszę to zrobić. - odwróciłem się do niego powoli.
- Co...? - przerwałem mu posyłając w objęcia Morfeusza celnym ciosem w szczękę, blisko ucha.
Musiałem to zrobić. Na wyrzuty sumienia przyjdzie czas później. Ułożyłem nieprzytomnego kelnera za wielką szafą i ubrałem jego rzeczy. Na jednej z półek dostrzegłem stare koce. I dobrze, jeszcze się facet przeziębi. Przykryłem go i wyszedłem z pomieszczenia. Przemknąłem ukradkiem tak, by nie dostrzegł mnie kucharz. Zawinąłem tacę z butelką wina i kieliszkiem. Nareszcie wyszedłem z kuchni na korytarz dla służby. Teraz należało znaleźć Hasena...


<Nelly? :D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz