Widziałem, co zrobiła Nelly sekunda po sekundzie - jak klatki w zwolnionym filmie. Zdawałem sobie sprawę w jakim stanie jest dziewczyna i dlaczego postąpiła właśnie tak. Kiedy ucichły krzyki ofiary, dostrzegła jak się zbliżam. Nie żałowałem tego dur.nia. Zleceniodawca mógł go uprzedzić, z kim zadrze. W oczach Nelly dostrzegłem strach i nieme pytanie. Zniknęła gdzieś postawa okrutnej wojowniczki, teraz stała przede mną zagubiona i przestraszona dziewczyna. Stanąłem obojętnie koło ciała i wyciągnąłem otwartą rękę. Tylko tyle mogłem dla niej zrobić. Na ciele pojawiły się delikatne płomienie. Z każdą chwilą rosły, aż całkowicie pochłonęły martwą ofiarę. Po chwili ogień przygasł i zniknął, a wiatr rozwiał niewielką kupkę popiołu. Trwało to zaledwie kilkanaście sekund. Żałowałem tylko, że nie mogę tego samego zrobić z jej przykrymi wspomnieniami... Nie wiem, czy ktokolwiek był świadkiem całego zajścia i nie obchodziło mnie to!
- Nelly? - odsunęła się ode mnie.
- Nie podchodź! Ja..., chcę być teraz sama... - odwróciła się gwałtownie i pobiegła w dół ulicy.
Ludzie pierzchali na boki, widząc bosą dziewczynę w białej, zakrwawionej sukience. Nie mogła być teraz sama. Pobiegłem za nią. Mam dłuższe nogi lub ona była zbyt zmęczona rzuconym zaklęciem, nieważne... Dogoniłem ją przy jakiejś bocznej ulicy i wciągnąłem w pustą bramę.
- Puść mnie! - próbowała się wyrywać i bić pięściami gdzie popadnie.
- Nelly, to ja, Koss. - przytuliłem ją mocno - Spokojnie, już po wszystkim.
Przestała mnie okładać i zapłakała gorzko.
- Nie wiesz, co oni mi zrobili...! - wykrzyczała.
- Już dobrze... - głaskałem ją po włosach i kołysałem w ramionach.
Minęło sporo czasu, nim wreszcie się uspokoiła. Delikatnie złapałem jej podbródek i uniosłem lekko.
- Teraz masz mnie. Nie jesteś już sama. - powiedziałem w te wielkie, zaczerwienione oczy.
- Nie wiesz do czego jestem zdolna... Nie wiesz o mnie nic.... - ponownie wtuliła twarz w mokrą koszulę.
- Dowiem się Nelly i nie pozwolę nikomu więcej cię skrzywdzić. Ja... zależy mi na tobie....
<Nelly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz