Obudziłem się z myślą, że Nelly nie ma. Otworzyłem oczy i spojrzałem na puste łóżko.
- Nelly? - nagle z łazienki usłyszałem odgłos odkręcanej wody.
Która wstała pierwsza? Jeśli to Nelly, w łazience były świeże ręczniki. Zadbała o to wczoraj Rill - uwielbiam ją za to. Chyba należałoby się samemu ogarnąć i gwizdnąć parę ciuchów kuzynce. Przetarłem oczy. Wolałbym najpierw wziąć prysznic, ale jak się nie ma, co się lubi... Na szczęście dzisiaj jest sobota, a do roboty idę na 17. Wyciągnąłem z szafy ciemne jeansy i jasną, rozpinaną koszulę. Mam do nich słabość, jak kobiety do butów. Rozczesałem włosy, chole.ra, trzeba będzie je obciąć. Związałem je w luźny kucyk i wyszedłem z pokoju. Nie mogłem tu, zostać. Jeśli to Nelly jest wvłazięce... Wolałem nie zastanawiać się nad konsekwencjami. Zastukałem do sąsiednich drzwi i uchyliłem je lekko.
- Rill śpisz? - moja kochana kuzyneczka spała w najlepsze przykryta, jak zwykle, po same uszy.
Nie, to nie. Zszedłem na dół. Podejrzewałem, że wszystkie dziewczyny - jak Rill - potrzebują sporo czasu w łazience. Spokojnie zdążę zrobić śniadanie. Włożyłem kromki do tostera i zająłem się krojeniem tajemnych składników na pyszną jajecznicę. Zadzwonił czajnik, pora na herbatę. Jaką lubi Nelly? Zawahałem się, stojąc z wyciągniętą ręką przy szafce. Może malina? ...albo nie...., a jak nie lubi...? Podrapałem się po głowie. Zachowuję się jak baba w ciąży... Wyjąłem na chybił trafił trzy różne herbaty owocowe i wrzuciłem do dzbanka. Zalana wrzątkiem mikstura zaczęła wydzielać przyjemny zapach. Jeszcze odrobina soku porzeczkowego... Zamarłem z odkręconą butelką. W co Nelly się ubierze, geniuszu...? Czym prędzej odstawiłem butelkę na blat szafki i pomknąłem do pokoju Rill na górę. Rozpięta koszula furkotała jak skrzydła.
- Co robisz w moim pokoju? - kuzynka wyjrzała spod kołdry.
Zastała mnie szperającego w jednej z półek. Po co kobietom tyle rzeczy...?
- No wiesz... Nelly. - rzuciłem przez ramię.
- Czekaj, ośle. - wstała z łóżka i podeszła do mnie w koszuli nocnej - Odsuń się.
W parę chwil na moich rękach wylądowało kilka kompletów garderoby. Następnie Rill bezceremonialnie wypchnęła mnie za drzwi.
- Idź do tej swojej królewny i chociaż w sobotę pozwólcie mi się wyspać! - trzasnęła drzwiami.
Przejdzie jej, wzruszyłem ramionami. Na palcach poszedłem do swojego pokoju. Nie słyszałem już odgłosu wody. Trzeba się spieszyć! Położyłem rzeczy na łóżku i odwróciłem się, z zamiarem szybkiego ulotnienia z pokoju. Niestety, w drzwiach stała Nelly owinięta ręcznikiem. Na jej wilgotnych włosach kropelki wody lśniły jak perełki....
<Nelly? ;)>
- Nelly? - nagle z łazienki usłyszałem odgłos odkręcanej wody.
Która wstała pierwsza? Jeśli to Nelly, w łazience były świeże ręczniki. Zadbała o to wczoraj Rill - uwielbiam ją za to. Chyba należałoby się samemu ogarnąć i gwizdnąć parę ciuchów kuzynce. Przetarłem oczy. Wolałbym najpierw wziąć prysznic, ale jak się nie ma, co się lubi... Na szczęście dzisiaj jest sobota, a do roboty idę na 17. Wyciągnąłem z szafy ciemne jeansy i jasną, rozpinaną koszulę. Mam do nich słabość, jak kobiety do butów. Rozczesałem włosy, chole.ra, trzeba będzie je obciąć. Związałem je w luźny kucyk i wyszedłem z pokoju. Nie mogłem tu, zostać. Jeśli to Nelly jest wvłazięce... Wolałem nie zastanawiać się nad konsekwencjami. Zastukałem do sąsiednich drzwi i uchyliłem je lekko.
- Rill śpisz? - moja kochana kuzyneczka spała w najlepsze przykryta, jak zwykle, po same uszy.
Nie, to nie. Zszedłem na dół. Podejrzewałem, że wszystkie dziewczyny - jak Rill - potrzebują sporo czasu w łazience. Spokojnie zdążę zrobić śniadanie. Włożyłem kromki do tostera i zająłem się krojeniem tajemnych składników na pyszną jajecznicę. Zadzwonił czajnik, pora na herbatę. Jaką lubi Nelly? Zawahałem się, stojąc z wyciągniętą ręką przy szafce. Może malina? ...albo nie...., a jak nie lubi...? Podrapałem się po głowie. Zachowuję się jak baba w ciąży... Wyjąłem na chybił trafił trzy różne herbaty owocowe i wrzuciłem do dzbanka. Zalana wrzątkiem mikstura zaczęła wydzielać przyjemny zapach. Jeszcze odrobina soku porzeczkowego... Zamarłem z odkręconą butelką. W co Nelly się ubierze, geniuszu...? Czym prędzej odstawiłem butelkę na blat szafki i pomknąłem do pokoju Rill na górę. Rozpięta koszula furkotała jak skrzydła.
- Co robisz w moim pokoju? - kuzynka wyjrzała spod kołdry.
Zastała mnie szperającego w jednej z półek. Po co kobietom tyle rzeczy...?
- No wiesz... Nelly. - rzuciłem przez ramię.
- Czekaj, ośle. - wstała z łóżka i podeszła do mnie w koszuli nocnej - Odsuń się.
W parę chwil na moich rękach wylądowało kilka kompletów garderoby. Następnie Rill bezceremonialnie wypchnęła mnie za drzwi.
- Idź do tej swojej królewny i chociaż w sobotę pozwólcie mi się wyspać! - trzasnęła drzwiami.
Przejdzie jej, wzruszyłem ramionami. Na palcach poszedłem do swojego pokoju. Nie słyszałem już odgłosu wody. Trzeba się spieszyć! Położyłem rzeczy na łóżku i odwróciłem się, z zamiarem szybkiego ulotnienia z pokoju. Niestety, w drzwiach stała Nelly owinięta ręcznikiem. Na jej wilgotnych włosach kropelki wody lśniły jak perełki....
<Nelly? ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz