Od jakiegoś momentu zaczęły dręczyć mnie wizje. I akurat w TAKIM momencie musiała się zdarzyć..Cholera no.
Byłam w dziwnym miejscu, ciemnym.. Było to strasznie zimno , pragnę dodać że nienawidzę zimna. Nagle zobaczyłam eee Babcie ? Przecież ona zginęła ... 6 lat temu.
- Babcia ?!
Stała , nie ruszała się. Postanowiłam milczeć i odejść.
- Ksymko, strzeż się dziecko.
Stanęłam i stałam normalnie jak słup.
- Cz-czego?
- Swojego ojca, mojego syna , męża twojej matki..
- No eee dobra zrozumiałam.
- On cię szuka.
- To też wiem.
- To zobacz to , pokaże ci jutrzejszy dzień.
Znajdowaliśmy się w moim domu , mama najwidoczniej mnie szukała , dzwoniła do kogo popadnie a nagle do domu wszedł mój ojciec .
- Gdzie jest Ksymko ?!
- Ja , ja nie wiem - odpowiedziała wystraszona.
Ojciec złapał ją za włosy i wyciągnął z mieszkania.
- MAMO ! - krzyknęłam ale nikt mnie nie usłyszał.
Wizja zniknęła.
- Jezu , Hikaru ja musze iść do domu natychmiast ! - podniosłam się cała roztrzęsiona.
- Co się stało ? - zapytał zatroskanym głosem.
- Bo Bo .. - nie zdążyłam się wysłowić , po prostu wybiegłam z mieszkania.
< Taka wena wybacz mi , Hikaru T.T >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz