Hana zaśmiała się.
- Marynarka nie ma guzików. Przyzwyczaiłam się, że ludzie mają coś do mojego wyglądu, ale to mój indywidualny styl, który sama wykreowałam - uśmiechnęła się.
- W zimę też tak chodzisz? - spojrzała na nią z ukosa.
- Ano, ale wtedy nie przebywam często na podwórku - poprawiła szalik i założyła ręce na piersiach.
Dziewczyna przyglądała się jej z lekkim niedowierzeniem.
- A więc... Luka, chciałabyś może się przejść? Jest bardzo ładna pogoda i nie ma co kisić się w szkole - usmiechnęła się szeroko.
- Skoro tak ci zależy to chodź - obie ruszyły w stronę wyjścia z akademii.
- Masz ładne różowe włosy, ciekawy kolor - uśmiechnęła się.
- Dziękuję - wyszły na podwórko.
Hana nagle posmutniała i zatrzymała się.
- Co się stało? - dziewczyna spojrzala na nią, a ona kucnęła i tkwiła w tej pozycji przez chwilę.
Po chwili podniosła się z martwym kotem na rękach.
- Jak wchodziłam do akademii to jeszcze go tu nie było, musiał zdechnąć bardzo niedawno - pogłaskała martwe zwierzę. Luka podeszła bliżej.
- On ma obrożę, nie jest bezpański.
- Właścicicel się zmartwi - westchnęła
<Luka? ^^>
loff
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz