piątek, 14 marca 2014

Od Dark

Na dworze było już jasno, lecz ciemne zasłony nie pozwalały promieniom słońca dostać się do prawie czarnego pokoju. W pomieszczeniu walało się pełno puszek od coli i innych napoi gazowanych, papierki po cukierkach i batonach. Na kanapie wydawało się, że leżały tysiące papierów, były pokreślone, nie wyraźne. Obok zielonej sofy stał niski stolik, a na nim leżały książki. Zaczynając od kryminałów, a kończąc na przygodowych. Kilka metrów od stolika, czyli przy ścianie stał telewizor, a niedaleko od niego wisiały obrazki na ścianie, wiele obrazków oraz zdjęć. 
Niechętnie otworzyłam oczy, byłam nie wyspana, a jednak zdawałam sobie sprawę, że muszę wstać i ruszyć się do sklepu, czy nawet do miasta. Przetarłam oczy by żadne mroczki przed narządem wzroku mi nie przeszkadzały. Wstałam na równe nogi i powoli poszłam do łazienki wziąć prysznic. Szybko się uwinęłam. Umyłam się, wysuszyłam włosy i ułożyłam je, jednak rozmyśliłam się po chwili i związałam je w koński ogon. Nałożyłam jakiś makijaż, wcale nie ostry. Większość osób pewnie sądzi, że przy moim temperamencie powinnam się ostro malować, lecz tak nie jest. Nie byłam osobą sztuczną. 
Z łazienki wyszłam w ręczniku i poszłam do mojego pokoju po to by wziąć coś do ubrania. Już tam się ubrałam. Moja sypialnia to jedyny ogarnięty pokój w moim mieszkaniu. Było całkiem ciepło, więc założyłam jakiś wpół letnie ciuchy, oczywiście schowałam scyzoryk, jeśli nie noszę moich sztyletów to biorę poręczny scyzoryk, który zawsze mogę schować w każdej kieszeni. 
Wzięłam plecak czy co tam miałam wziąć, by iść do tej całej akademii i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Tak jak przypuszczałam , na dworze nie była wcale tak zimno, jednak ciepło również. W mojej kochanej bluzie było mi akurat. Spokojnie ruszyłam w stronę miejsca gdzie miałam się udać. 
Wędrówka wcale nie była taka długa jak myślałam, a może dlatego, że to ja szybko chodzę? Zapatrzyłam się w jeden punkt, który przyciągnął moją uwagę i nieostrożnie wpadłam na jakąś osobę, która wyskoczyła na mnie ze zdaniem typu: „ Patrz gdzie idziesz!”. Nie lubiłam jak mnie ktoś pouczał, więc tylko leniwie spojrzałam na osobą. 
-Ech… Naprawdę nie mam ochoty by się kłócić… - Wypuściłam powietrze, które złapałam dosłownie chwilę wcześniej. 
<Ktoś dokończy? ^.^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz