- Wreszcie w domu!
Rodziców nie było w domu, jak zwykle długo pracują. Pomaszerowałam na górę do swojego pokoju. Wzięłam moją ulubioną książke i usiadłam na łóżku. Miałam zamiar sobie trochę poczytać, skoro i tak nie mam nic ważniejszego do roboty. Usłyszałam za oknem hałas, więc podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. Otworzyłam okno, aby lepiej słyszeć, ale to wcale nie pomogło. Widziałam tylko dwójkę zakochanych (tak mi się wydaję). Westchęłam. Ciekawe jak to jest przytulić się do ukochanej osoby.. Byłam tak zamyślona, że niezauważyłam pająka chodzącego po mojej ręce. Oczywiście od razu rzuciłam się na ziemię. Już za chwilkę widziałam, jak pająk drepta po mojej podłodze. Mogłam stracić życie!
Ponownie usiadłam na łóżku z zamiarem czytania tej książki, ale samo patrzenie na jej okładkę mi już wystarczało. Na okładce znajdowały się dwie przyjaciółki. Wesołe.. Z uśmiechem na twarzy. Coraz bardziej zastanawiałam się czy ja w ogóle będę kiedyś szczęśliwa. Przyjechałam do Akademii z myślą, że tu w końcu znajdę to, czego gdzie indziej nie mogłam. Czyli przyjaciół.. A tu okazuje się, że wszyscy mnie znienawidzili pierwszego dnia. Mam tego dość.. Po co mi są przyjaciele? Po co w ogóle komuś przyjaciele? Poradzę sobie sama. Taka mała, samotna duszyczka błąkająca się po świecie ludzi. A wszyscy zachowują się jak banda kretynów. Pora na małe zmiany. Na zmiany mojego zachowania. Od dzisiaj postanawiam udawać kogoś, kto się tym zupełnie nie przejmuje. Kogoś, kto nie jest wcale miły dla innych, skoro sami nie umieją być dla mnie. Udawanie jest złe.. ale.. chyba nie mam wyjścia. Uśmiechnęłam się sama do siebie w lustrze, chociaż wcale nie miałam zamiaru. Spojrzałam na godzinę.
- Już 17:00? - Powiedziałam na głos sama do siebie.
Rozpuściłam włosy i pobiegłam się przebrać. Muszę się pośpieszyć, bo inaczej się spóźnię na moje zajęcia grania na pianinie. Szybko uczesałam się, zarzuciłam torbę na ramię i wybiegłam z domu. Tak się śpieszyłam, że w wpadłam na pewną osobę.
<Ktokolwiek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz