- Cóż... Na okolicę gdzie mieszkałam -
podkreśliłam słowo ,,mieszkałam". - Na miasteczko napadł facet z piłą
motorową i maską. Znałam go. Proponował mi nielegalną umowę, ja
odmówiłam. Ten obiecał mi zemstę. Mężczyzna znał magię. Sprawił, że nie
tylko zginęły ważne dla mnie osoby: przyjaciele znajomi, a nawet - mój
ojciec. Zbuntował także ich dusze, by napadały na mnie w noce z pełnią.
Mama i mój brat wyjechali wcześniej, ojciec o wszystkim wiedział. Ja w
to nie wierzyłam, przez co prawie nie zginęłam. Ten ,,zły" napadł na
naszą miejscowość w nocy. Wszyscy spali, nie spodziewali się niczego. W
nocy obudziły mnie krzyki, a następnie kroki. Mój tata nie obudził się, a
tamten go zabił. W mieście zostałam tylko ja. Przeżyłam, bo zabiłam
napastnika swoim mieczem. Następnie wzięłam wszystko co niezbędne, i
uciekłam z miasta. Udało mi się dotrzeć do matki i brata. Postanowiłam
zacząć życie od nowa. - zakończyłam jakże moją straszną historię.
<Koss? Drastycznie ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz