Szłam pewnie chodnikiem w kierunku Akademii. Wiele razy chodziłam tędy z
Kossem. Dzisiaj był pierwszy dzień. Zarumieniłam się na wspomnienie
dnia, w którym to wszystko się rozpoczęło... Wyraz twarzy tamtej
dziewczyny... Zamknęłam oczy i potrząsnęłam głową. Coś gwałtownie
uderzyło we mnie, powalając na ziemię. Otworzyłam oczy, gotowa uciec,
gdzie pieprz rośnie. Ku mojemu zdziwieniu, na chodniku obok siedziała
drobna (nawet jak dla mnie) dziewczyna z takim samym przestraszonym
wyrazem twarzy.
- Przepraszam, nie widziałam cię... - podniosłam się szybko z ziemi i podałam jej rękę.
Wpatrywała się we mnie zalękniona (czesałam się dzisiaj rano...) i milcząca.
- Wszystko w porządku? Nie potłukłaś się?
Wstała powoli bez mojej pomocy i zrobiła krok do tyłu. Nie byłam pewna,
co ją tak przestraszyło. Może po prostu nie lubiła obcych? Zauważyłam
kartkę, którą upuściła. Mapa z wyraźnym krzyżykiem pod napisem Akademia.
- To moje... - wyszeptała cicho
- Też idziesz do tej szkoły? - podałam jej kartkę.
Wyciągnęła niepewnie rękę i z wahaniem zabrała mapę.
- Mam na imię Ginewra. - powiedziała ledwie dosłyszalnie.
Pewnie kosztowało ją to sporo odwagi.
- A ja Rill. Jeśli chcesz, możemy razem pójść do Akademii. Wiem gdzie to jest.
Skinęła głową.
<Ginewra? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz